motyw na listopad 2025
Lifestyle

Motyw na listopad: więcej czytania

Powoli dojrzewa we mnie decyzja o kupnie nowego regału na książki. Półki na tych dotychczas zakupionych, dosłownie uginają się pod ciężarem kolejnych dokładanych na nie tomów i mam całkiem uzasadnione obawy, że pewnego dnia nie wytrzymają i runą z łoskotem. Mogę nie kupować kosmetyków, mogę ograniczyć zakup ubrań, ale nad przynoszeniem do domu nowych książek trudno mi zapanować. I tylko co jakiś czas pojawia się w mojej głowie refleksja, czy ja kiedyś naprawdę je wszystkie przeczytam… Chciałabym, by wystarczyło mi na to życia. Fantazjuję zatem o tym, że nie odejdę z tego świata, dopóki nie przeczytam ostatniego zdania w ostatniej ze zgromadzonych książek. Jeśli faktycznie by tak było, czeka mnie naprawdę długie życie 🙂

Więcej niż jedna książka

Tymczasem jestem na etapie czytania średnio jednej książki na miesiąc. I to nawet wcale nie przez brak czasu. Wieczory znacznie się wydłużyły, więc i czasu wolnego mam odrobinę więcej, ale póki co oglądanie seriali wygrywało z lekturą. Inspiracja do listopadowego motywu przyszła jak zwykle niespodziewanie – dzieciaki w szkole mają codziennie przez przynajmniej piętnaście minut czytać, więc pomyślałam, że w sumie czemu też nie podjąć takiego wyzwania i nie wpleść lektury choćby kilku stron w codzienne zajęcia. To w skali dnia zaledwie chwila, a nauczona doświadczeniem wiem, że w ten sposób można przeczytać nawet i jedną książkę na tydzień. I takie mam założenie na ten miesiąc – podbić nieco moje czytelnicze statystyki i pobić niezbyt spektakularne tegoroczne rekordy.

Na długie jesienne wieczory

Listopad będzie intensywny pod względem obowiązków w pracy, więc książki będą moją odskocznią. Ostatnio zafascynowała mnie proza Wita Szostaka (co mam wrażenie nawet  odzwierciedla styl dzisiejszego wpisu). Szczęśliwie udało mi upolować w książkowym outlecie 4 pozycje tego autora, więc to zdecydowanie będzie mój numer jeden na najbliższe tygodnie. Kończę „Miękko” Niny Czarneckiej, które ostrożnie sobie dawkuję. W kolejce czeka kolejna ogrodowa comfort book od Katarzyny Bellingham, poluję też na drugą część serii „Co radzą zioła”, no i kusi mnie nowa powieść Chmielarza. Jest w czym wybierać. Co roku październik jest nadzwyczaj obfity w nowe ciekawe książki. Nie inaczej było w tym roku. I teraz trzeba to wszystko stopniowo nadrobić 🙂 Nie jestem już tak na bieżąco z literackimi nowościami jak jeszcze 2 czy 3 lata temu, ale śledzę poczynania moich ulubionych autorów i mam grono takich, których książki kupuję w ciemno. A grono to z roku na rok się powiększa. W przeciwieństwie do miejsca na kolejne tomiszcza na moich regałach.

Literackie uczty

Zbliża się koniec roku, więc w głowie układam już powoli ranking najlepszych przeczytanych w ostatnich miesiącach książek. I tak sobie myślę, że z jednej strony nie był to rok wypełniony spektakularnymi tytułami, ale z drugiej nie narzekam na brak ciekawych lektur. Zdarzały się niedokończone czy niedosłuchane powieści, ale były i takie, po których zakochałam się w  twórczości danego autora, w sposobie przedstawiania przez niego świata, w języku jakim operuje w swoich opowiadaniach. Najważniejsze jednak jest dla mnie to, że wreszcie czytam w 100% to co sama wybieram, nie to, co przyszło do mnie w ramach współpracy, a co często okazywało się niezbyt porywającym tytułem, ale trzeba było dokończyć czytanie, no bo przecież recenzja… Nie wiem czy wrócę jeszcze do pisania recenzji, ale książki czytam bez względu na wszystko, a w tym miesiącu chcę się w nich szczególnie zatopić, rozsmakować w literackich światach, delektować się każdym zdaniem. I Was zachęcam do tego samego. Z każdej takiej literackiej uczty człowiek wychodzi bogatszy i na szczęście kilogramów po takich ucztach nie przybywa.

Visited 69 times, 1 visit(s) today
0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Starsze
Nowsze Most Voted
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx