Lepiej być może

Magda Kardyś
xiaomi mi band 5
Lifestyle

Xiaomi Mi Band 5 recenzja

Właśnie mija pół roku, od kiedy z Mi Band 2 przerzuciłam się na najnowszą wersję tego smartwatcha, czyli Mi Band 5. I choć był to przeskok duży, szybko przyzwyczaiłam się do mnogości opcji, jakie ma najnowsza wersja opaski. Pół roku użytkowania to wystarczają ilość czasu, by dokładnie przetestować możliwości opaski i wystawić jej rzetelną recenzję. Smartband Mi 5 ma kilka świetnych, mega przydatnych funkcji, których często używam. Ma też kilka takich, które w mojej ocenie są trochę niedopracowane i korzystanie z nich sprawia użytkownikowi pewne trudności. Wcześniej używana przeze mnie Mi Band 2 służyła mi głównie jako licznik kroków i pewien (dość orientacyjny, umówmy się) wskaźnik długości i jakości snu. W wersji numer 5 te podstawowe parametry nadal są dla mnie najważniejsze, jednak nie ukrywam, że możliwość korzystania z wielu funkcji opaski, nie mając obok telefonu to coś, za co darzę najnowszą wersję chińskiego smartwatcha szczególnym uwielbieniem.

Jakie parametry zlicza Mi Band 5?

W najnowszej wersji opaski możemy kontrolować nie tylko ilość kroków, jakie danego dnia wykonaliśmy, ale też pokonany przez nas dystans, liczbę spalonych kalorii oraz sprawdzić, ile kroków przeszliśmy w ostatnich siedmiu dniach. Wszystkie te dane dostępne są z poziomu opaski, nie musimy logować się do aplikacji, by je sprawdzić. Jeśli zbyt długo pozostajemy bez ruchu, opaska wibrując informuje, że pora się ruszyć. Możecie mi wierzyć lub nie, ale przez te pół roku użytkowania na palcach obu rąk mogę policzyć, jak często miałam taki alert.

Wyświetlacz w Mi Band 5 jest nieco większy niż w poprzednich wersjach i nawet w pełnym słońcu bez problemu da się odczytać interesujące nas parametry. Na wyświetlaczu smartwatcha mamy aktualną datę, godzinę i dzień tygodnia, poziom naładowania baterii, ilość kroków oraz ostatni pomiar tętna, jaki wykonywaliśmy za pomocą opaski. Istnieje możliwość zmiany wyglądu motywu na wyświetlaczu – do wyboru mamy 3 różne opcje. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że opaska jest dość wrażliwa na dotyk i często zdarza się coś wcisnąć przez przypadek na jej wyświetlaczu. Moje kilkumiesięczne dziecko potrafiło w nocy ustawić mi budzik na opasce lub właśnie zmienić motyw, więc trzeba być uważnym, by przypadkiem czegoś nie poprzestawiać.

Latem to będzie zapewne moja norma kroków, zimą to chlubny wyjątek

Opaska pozwala także włączyć automatyczny monitoring tętna, co jednak znacząco skraca czas żywotności baterii, ale pozwala w trakcie noszenia opaski na bieżąco monitorować nasz puls i alarmuje za pomocą wibracji, gdy jest on zbyt wysoki. Sprawdziłam – rzeczywiście to działa – np. kiedy mocno się zdenerwujemy, opaska alarmuje, że mamy zbyt wysokie tętno.

Wyluzuj, oddychaj, monitoruj

Mi Band 5 powala również zmierzyć poziom naszego stresu, choć uważam, że ta opcja akurat wymaga dopracowania, bo czasem pokazuje zupełnie absurdalne wyniki. W sytuacjach stresowych uznawała mój stres za łagodny, a gdy byłam zrelaksowana, opaska informowała, że mój stres był umiarkowany, czyli jeszcze o stopień wyższy.

Kolejną ciekawą opcją są ćwiczenia oddechowe, jakie można wykonywać z pomocą opaski. Ustawiamy odpowiedni czas, a opaska wibruje w momentach, kiedy mamy wykonać wdech i wydech, na koniec podsumowując, czy udało nam się wyciszyć i obniżyć tętno.

Przydatną funkcją, również dostępną z poziomu opaski, jest monitoring cyklu. Żeby monitorować nasz cykl szczegółowe dane na jego temat musimy najpierw wprowadzić w aplikacji, ale później da się je konfigurować za pomocą opaski. Choć początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona do tej funkcji, muszę przyznać, że jest ona naprawdę przydatna i działa bezproblemowo, o ile nasze cykle są dość regularne. Wystarczy bowiem kilkudniowa obsuwa, a już pojawiają się problemy z konfiguracją wprowadzonych do aplikacji danych i czasem wychodzą z tego prawdziwe cuda, a ja już kilka razy musiałam mocno się nagimnastykować, żeby ustawić dane w opasce tak, by odpowiadały rzeczywistości.

Przypomnienia, aktywności i inne bajery

Z poziomu aplikacji możemy ustawić przypomnienia, które opaska wyświetli nam w odpowiednim czasie. Dzięki smartwatchowi możemy również sprawdzić aktualną temperaturę oraz prognozę pogody na kilka najbliższych dni, ustawić wspomniany już budzik (ale z poziomu opaski wyłącznie na godzinę 7:00, inne opcje dostępne są w aplikacji). W ogóle ta opcja z budzeniem za pomocą opaski jest genialna i docenią to zwłaszcza rodzice, dzielący sypialnię z dzieciakami, bo opaska nastawiona na budzenie wibruje na tyle cicho, że nie budzi śpiących obok osób. W połączeniu z telefonem smartwatch daje także możliwość robienia zdjęć, słuchania ulubionej muzyki, a nawet płacenia za pomocą alipay. Ustawianie minutnika czy stopera to funkcje, które dostępne były już w poprzednich wersjach opasek Xiaomi.

Nie można pominąć też jednej z ważniejszych funkcji, jaką posiada sportowa opaska, a mianowicie rozpoznawanie aktywności lub jeśli wolimy, własnoręcznego uruchamianie jej za pomocą opaski, by tym samym zliczać spalone w trakcie treningu kalorie. Niektóre opcje działają bez konieczności łączenia telefonu z opaską, inne umożliwiają monitoring aktywności tylko w duecie. Dostępnych opcji jest całkiem sporo – bieganie na zewnątrz oraz na bieżni, jazda na rowerze w terenie lub na rowerze stacjonarnym, spacer, orbitrek, wioślarz, joga, skakanka, pływanie i trening z ciężarami. Sama najczęściej korzystam z opcji Spacer, która działa bez telefonu (z telefonem mielibyśmy podgląd trasy, bez niego mamy policzony dystans, ilość wykonanych kroków i spalonych kalorii oraz średnie tempo) i poza jednym przypadkiem, gdy nagle w trakcie spaceru, gdzieś pod rękawem kurtki, aktywność sama się wyłączyła, nie mam do tej funkcji żadnych zastrzeżeń.

Monitoruj swój sen

Monitorowanie snu przez opaskę to jedna z tych rzeczy, co do której mam pewne wątpliwości. Mi Band 2 pokazywała czasem bardzo dziwne statystyki. Mi Band 5 na początku mojej z nią przygody potrzebowała kilku dni, by dostosować się do mojego nocnego rytmu (czyt. wstawania na karmienie). Przez jakiś czas działała dobrze i moim zdaniem pokazywała realne pomiary, jednak ostatnio znów trochę wariuje, np. kilka dni temu twierdziła, że położyłam się spać o 5:59, a wstałam godzinę później. Fakt, śpię ostatnio fatalnie, ale nie aż tak. Tu więc mam spore zastrzeżenia i nie do końca wierze w to, co aplikacja sparowana z opaską pokazuje. Można to jednak traktować jako pewnego rodzaju wskazówkę. Nowością jest fakt, że smartwatch rozpoznaje, kiedy ucinamy sobie drzemkę i wówczas po godzinie bez ruchu nie alarmuje nas o tym, że czas się ruszyć, ale pozwala dalej spać. Monitoring snu jest więc w Mi Band 5 na pewno bardziej precyzyjny, niż w poprzednich wersjach opaski, ale wciąż trochę mu brakuje do ideału.

Tu przykład tego jak wygląda noc przeciętnego rodzica z ząbkującym dzieckiem na stanie 😉

Mocna bateria i ładowanie magnetyczne

Bateria według zapewnień producenta powinna wytrzymać po jednym ładowaniu 21 dni. Z moich obserwacji wynika, jeśli nie mamy włączonego stałego monitoringu tętna, kiedy to rzeczywiście poziom baterii znika w szybkim tempie, po jednym ładowaniu możemy korzystać z opaski nawet 25 dni, a na poziomie poniżej 15% spokojnie będzie działać jeszcze 2 dni.

Nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej ważnej kwestii, związanej właśnie z ładowaniem – to rzecz, która sprawiła, że polubiłam nową wersję tego chińskiego cudu techniki od kiedy tylko rozpakowałam pudełko – magnetyczne ładowanie nie wymagające wyciągania „pastylki” z opaski. W poprzednich wersjach smartwatcha niestety, żeby naładować baterię, trzeba było urządzenie wyciągnąć z opaski, co po kilku ładowaniach znacznie skracało żywotność samej opaski – pękała, rozrywała się. W Mi Band 5 dzięki magnetycznemu ładowaniu problem psującej się opaski przestał istnieć. Moją pierwszą opaskę w Mi Band 2 musiałam wymieniać już po około 3 miesiącach użytkowania, teraz przez pół roku opaska jest jak nowa i kompletnie nic się z nią nie dzieje. A nawet jeśli coś by się popsuło to – kolejna zaleta opasek Xiaomi – części zamienne do nich są bardzo tanie i nie ma żadnych problemów z ich dostępnością.

Motywator prawie idealny

Xiaomi Mi Band 5 to w mojej ocenie doskonały motywator do tego, by nasza aktywność fizyczna była na stale wysokim poziomie. Zimą nie jest o to łatwo, ale już wypracowałam sobie nawyk wieczornego chodzenia po pokoju z telefonem w ręku i tym sposobem „wyrabiania” tego, co brakuje mi do ustalonego celu. Skoro i tak potrzebuję kilkunastu minut, by coś sprawdzić w telefonie, dlaczego nie mogę tego zrobić w ruchu? Polecam ten sposób. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile kroków można zrobić w 20 minut.

Smartwatch Xiaomi jest tani – można go kupić już za niewiele ponad 100 zł. Nawet jeśli zamówimy go na Aliexpress, po sparowaniu z telefonem nie ma najmniejszego problemu, by zmienić język oprogramowania na polski. Nie jest to urządzenie idealne, ale jeśli potrzebujecie małej motywacji do tego, by więcej się ruszać, to gorąco Wam rekomenduję zakup takiej opaski. Owszem, czasem liczba kroków, pokazywana przez urządzenie może być oszukana, sama nie dalej jak kilka dni temu rzuciłam w stronę opaski brzydkim słowem, gdy po ponad godzinie uwijania się w kuchni podczas przygotowywania obiadu, zaalarmowała, że siedziałam za długo i powinnam się ruszyć, ale przecież nikt nie wymaga od sportowego zegarka aptekarskiej precyzji. Moim zdaniem za naprawdę niewielką cenę dostajemy świetny produkt, który motywuje nas do większej aktywności i to motywuje w najlepszy z możliwych sposobów, bo nie ścigamy się z nikim innym, tylko z samym sobą.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze

0
Skomentujx
()
x