Maranta, czyli „modląca się roślina”

Maranta to roślina, na której punkcie mam totalnego świra. To było uczucie od pierwszego wejrzenia. Kiedy tylko pierwszy raz ją zobaczyłam, od razu wiedziałam, że muszę mieć ją w swojej kolekcji. Choć oczywiście nie miałam wtedy nawet najbledszego pojęcia jak o nią dbać, ani jakie są optymalne warunki do wzrostu dla maranty. Najważniejsze było, żeby ją mieć. Zakupiłam swój wymarzony okaz, przesadziłam do nowej doniczki tuż po zakupie i dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać gdzie ją ustawię, żeby było jej jak najlepiej. Z pomocą oczywiście przyszła niezawodna i nieoceniona facebookowa grupa zrzeszająca roślinnych świrów. Rady, które tam otrzymałam okazały się bezcenne. I chyba trafiłam idealnie, bo moja maranta rośnie jak szalona i mimo, że mamy już listopad i większość roślin ograniczyła swój wzrost, maranta właśnie teraz wypuściła na raz około 10 nowych liści. Istne szaleństwo!

Modląca się roślina

Moim zdaniem to jedna z najpiękniejszych roślin doniczkowych i moja absolutna ulubienica. Nie jest szczególnie droga. Ja za mój okaz w markecie typu „dom i ogród” zapłaciłam około 20 zł. Jak na tak piękną roślinę to naprawdę niewiele. Oczywiście nie omieszkałam zrobić jej zdjęć. Zdjęcie główne ilustrujące ten wpis przedstawia moją marantę tuż po zakupie. Teraz, kiedy minęło blisko pół roku, od kiedy trafiła pod mój dach, jest mniej więcej 3 razy większa. A co najważniejsze nie jest to jakoś bardzo wymagająca roślina i jeśli stworzymy jej odpowiednie stanowisko będzie wspaniale rosła.

A skąd się wzięło określenie „modląca się roślina”. Kupcie marantę i poobserwujcie ją przez dobę to zobaczycie 😉 W ciągu dnia maranta ma nieco oklapnięte liście, za to wieczorem jej liście podnoszą się, ustawiając niemal pionowo. I właśnie temu wieczornemu podnoszeniu liści maranta zawdzięcza swoją potocznie używaną nazwę – roślina modląca się. Czasem tej wędrówce liści towarzyszą szelesty, nie przestraszcie się więc, kiedy takowe usłyszycie. U maranty to norma. Nad ranem liście znów ustawią się w poziomie. Choć trzeba przyznać, że z tymi podniesionymi liśćmi maranta wygląda nader atrakcyjnie.

maranta pielegnacja
Zrobione z lampą, bo w nocy, stąd trochę wyblakłe kolory, ale widać jak liście się podniosły.

Maranta – stanowisko, podlewanie, odmiany

Najważniejszą kwestią w przypadku maranty jest zapewnienie jej właściwego stanowiska. Maranta nie lubi bezpośredniej ekspozycji na słońce, dlatego do jej uprawy najlepiej wybierać miejsca osłonięte od słonecznych promieni, lekko cieniste. U mnie udało się trafić z takim miejscem stawiając marantę na komodzie we wnęce obok południowego okna. Słońce nie pada na nią bezpośrednio, ale w słoneczne dni ma wystarczająco światła, żeby pięknie rosła.

Podlewać marantę należy raczej oszczędnie. Jak większość roślin nie lubi ona przelania. Podlewanie raz w tygodniu przefiltrowaną, odstaną wodą powinno wystarczyć. Latem możemy podlewać marantę nieco częściej. Maranta lubi za to zraszanie liści i dość wilgotne powietrze w pomieszczeniu, w którym rośnie. W sezonie grzewczym warto więc pamiętać o jej regularnym zraszaniu, żeby uniknąć nieestetycznych wysuszonych końcówek liści. A tak nawiasem – zauważyliście jaki liście maranty mają piękny, nietypowy kształt? No prawdziwe cudeńka! No i te wspaniałe wzory na ich powierzchni. Ja jestem nimi totalnie zauroczona. Moja maranta to akurat odmiana Fascinator Tricolor, ale równie piękna jest maranta Lemon Lime z neonowo zielonymi wzorami. Dość popularna jest także odmiana z czarnymi plamkami na zielonych liściach. Marzy mi się cała trójka, ale póki co cieszę oko moim pojedynczym, lecz jakże pięknym okazem.

Co jeszcze warto wiedzieć o marantach?

Podobno maranty nie lubią przeciągów. Albo mi trafił się bardzo odporny egzemplarz, albo to bzdura, bo moja maranta latem niemal cały czas stała w przeciągu i zupełnie jej to nie zaszkodziło. Co nie zmienia faktu, że lepiej uważać, bo skoro w internetach ostrzegają przed ustawianiem marant w przeciągu, to pewnie większość tych pięknych roślin rzeczywiście za tym nie przepada.

Maranty dobrze rosną w uniwersalnej ziemi, nie musimy się więc szczególnie przejmować zapewnianiem im specjalnego podłoża. Jeśli więc wziąć pod uwagę jak mało wymagające są to kwiaty i jak wspaniale się przy tym prezentują, trochę dziwi mnie fakt, że nadal są to dość rzadko spotykane w polskich domach rośliny doniczkowe. Maranty czasem zakwitają – są to drobne, jasne kwiatki, które utrzymują się przez zaledwie jeden do dwóch dni.

moja maranta
Tu doskonale widać jak dużo nowych liści wypuściła moja maranta w ostatnim czasie. Niektóre jeszcze są rulonikami.

Nowe liście, która maranta wypuszcza zwinięte są w ruloniki i stopniowo, w ciągu kilku dni rosną i rozwijają się. Na początku mogą być bardzo blade i słabo wybarwione. To nie powód do paniki. Po prostu trzeba dać im trochę czasu, żeby nabrały charakterystycznych dla tego gatunku kolorów. Jeśli maranta mocno rozrasta się na boki, nie starajmy się jej na siłę formować, czy podwiązywać. Niech rośnie swobodnie. W ogóle powiem wam z doświadczenia, że z większością kwiatków jest tak, że jak się za bardzo nimi przejmujemy to marnieją, a jak machniemy na nie ręką to rosną wspaniale. Nie powiem, żebym szczególnie zajmowała się moją marantą, a tempo w jakim się rozrasta jest doprawdy imponujące. Do niedawna jarałam się każdym nowym listkiem, teraz nie nadążam z ich liczeniem.

Kolejny fun fact, który odkryłam dopiero po tym, jak już moją marantę zakupiłam i ustawiłam na honorowym miejscu w sypialni, jest taki, iż ponoć rośliny te przynoszą szczęście i wprowadzają dobrą energię, a także poprawiają samopoczucie. I wiecie co? No nie sposób się z tym nie zgodzić! Ile razy mam gorszy humor, idę sobie popatrzeć na tę cudną roślinkę i od razu jakoś tak mi lepiej. Jaki z tego wniosek? Kupujcie maranty, dbajcie o nie i cieszcie się szczęściem. Amen.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o