Regina Brett „Bóg nigdy nie mruga” – recenzja

Choć książki Reginy Brett obecne są na polskim rynku już od dobrych kilku lat, dopiero niedawno miałam okazję sięgnąć po jedną z nich. Z okładki zachęca czytelnika tekst, że jest to „50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu”. Słowo „lekcje” dla niektórych może zabrzmieć nieco odstraszająco, ale Regina Brett w swoich felietonach nie narzuca czytelnikowi jedynej słusznej drogi postępowania. Czasem daje delikatne wskazówki, czasem po prostu zwraca uwagę na drobne sprawy, które w natłoku codziennych obowiązków gdzieś nam umykają.

Niedosyt złotych myśli

Spodziewałam się po tej książce nieco bardziej spektakularnych „złotych myśli”, wszak w otchłaniach internetu krąży całe mnóstwo cytatów z książek Reginy Brett. Tu nastąpiło lekkie rozczarowanie. Owszem, niektóre rozdziały nieco bardziej zapadały w pamięć, czy jeśli by to inaczej ująć – robiły wrażenie, jednak w ostatecznym rozrachunku nie mogę powiedzieć, żeby ta książka w jakiś szczególny sposób wpłynęła na moje życie. Może dlatego, że refleksyjny nastrój towarzyszy mi właściwie od początku jesieni.

Sztuka pisania felietonów

„Bóg nigdy nie mruga” to książka, którą czyta się bardzo szybko. Poszczególne rozdziały mają zaledwie po kilka stron, więc jest to idealna lektura do poczytania równolegle z innymi książkami, w tzw. międzyczasie. Mimo iż niektóre felietony zawarte w książce traktują o poważnych chorobach, czy innych trudnych chwilach w życiu, każdy z nich zawiera jakąś optymistyczną nutę. Jeśli zagłębić się w biografii autorki, trudnych chwil w jej życiu nie brakowało. Jak sama przyznaje dopiero choroba nowotworowa, na którą zapadła, okazała się momentem przełomowym, kiedy wreszcie zaczęła żyć pełnią życia. Jej droga zawodowa także nie była łatwa i wiele lat zajęło jej dojście do miejsca, o którym zawsze marzyła. Pisanie felietonów to niełatwa sztuka. Wie o tym każdy, kto choć raz podjął się tego wyzwania. Dobry felieton musi mieć interesujący wstęp, by przyciągnąć czytelnika i zaintrygować tematem. Spójna całość winna być zakończona zgrabną puentą. Oto sztuka felietonu. I choć felietonów Reginy Bret zawartych w książce „Bóg nigdy nie mruga” nie nazwałabym mistrzowskimi, to na pewno nie można jej odmówić talentu pisarskiego i lekkiego pióra.

okładka bóg nigdy nie mruga
Wiem, że mało tu widać literek, ale doceńcie choć ładne kolory 😉

Polecam tę książkę zwłaszcza na refleksyjny listopad, kiedy często ulegamy zadumie, zastanawiając się nad sensem życia. „Bóg nigdy nie mruga” przypomina o tym, co najistotniejsze. To książka dla każdego bez względu na wiek i poglądy religijne. Tak naprawdę o Bogu więcej i w bardziej bezpośredni sposób pisze Marek Zaremba w książkach z jaglanymi przepisami, niż Regina Brett w swoich felietonach.

Ogólna ocena 6/10

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o