Motyw na luty: wsparcie
Nieustannie zaskakuje mnie, że kiedy rozmyślam nad motywem przewodnim na kolejny miesiąc, wciąż pojawiają się w mojej głowie nowe pomysły. Nawet kiedy wydaje mi się, że już nic nowego, oryginalnego nie jestem w stanie wymyślić, prędzej czy później zjawia się jakaś idea, która okazuje się być szczególnie bliska mojemu sercu i którą skrzętnie zapisuję w notatniku, a pod koniec miesiąca zastanawiam się czy to właśnie ona najmocniej rezonuje ze mną w danym momencie i czy to właśnie na tym chcę się skupić w kolejnych tygodniach. Tym razem mój wybór padł na wsparcie. I jest to tak wieloznaczne słowo, że każdy kto będzie chciał dołączyć do tego wyzwania, może je interpretować według własnego uznania.
Co lub kogo będziemy wspierać w lutym?
Można postawić na wsparcie elementów naszej codzienności, które być może od jakiegoś czasu kuleją. Może podejmiesz trud, żeby trochę wesprzeć ważną dla Ciebie relację? Może Twój organizm lub jakaś konkretna część Twojego ciała potrzebuje szczególnego traktowania – to dobry czas żeby się nad tym pochylić. A może ktoś w Twoim bliskim otoczeniu ma gorszy czas i otoczenie go troską i opieką to najlepsze, co aktualnie możesz mu podarować? Oczywiście możesz działać wielotorowo, choć akurat w moim przypadku takie działania rzadko kończą się powodzeniem. Wolę skupić się na jednej, konkretnej rzeczy, na jednym zagadnieniu i szczególną uwagę poświęcić właśnie temu aspektowi mojego życia.
Przedwiośnie
Wiele wskazuje na to, że wiosna zawita w tym roku nieco wcześniej niż zwykle. Podobno bociany są już w drodze do Polski, a i zwyczajowo przyjęta data połowy zimy już za nami. Przesilenie wiosenne zazwyczaj wiąże się z osłabieniem organizmu, jakiego większość z nas doświadcza. Pomna tego, że wraz z upływem czasu coraz dotkliwiej odczuwam te przesilenia, naprawdę mocno chcę skupić się na wsparciu mojego organizmu, by tę wyczekiwaną wiosnę powitać w pełni sił.
Regeneracja i wsparcie
Po styczniowym wyzwaniu treningowym (28 dni codziennych treningów o dość wysokiej intensywności) czuję, że mój organizm potrzebuje regeneracji i wsparcia i to przede wszystkim temu chcę poświęcić moją uwagę w nadchodzących dniach. Widzę jak wielkie znaczenie ma regulacja rytmu dobowego, a zwłaszcza wieczorne, wyciszające rytuały. W styczniu skupiałam się na rutynie, wypracowywałam ją na nowo. Na szczęście obyło się po drodze bez nieprzewidzianych sytuacji, więc już po około dwóch tygodniach poczułam, że wpadłam w ten rytm i pewne czynności wykonuję niejako automatycznie, bez głębszego zastanawiania się nad nimi. To trochę odciąża moją głowę i tym samym robi miejsce na wdrażanie nowych nawyków. Kocham tę moją codzienną rutynę i jestem ogromnie wdzięczna, że przez cały styczeń udało mi się działać zgodnie z planem.
Cierpliwość i konsekwencja
Kształtowanie nowych nawyków to niezwykle fascynujący temat. Kiedy już poznamy mechanizmy, decydujące o potencjalnym sukcesie zachowania, jakie chcemy wprowadzić do naszej codzienności, ich wypracowywanie przychodzi o wiele łatwiej, wręcz naturalnie. Kluczem jest tu nie motywacja, a stworzenie sprzyjających nowemu nawykowi warunków i systematyczność. Nie ma drogi na skróty. W lutym oprócz tego suplementacyjno-regeneracyjnego wyzwania, jakie podejmuję, chcę także skupić się na utrzymaniu nawyków, które udało mi się w ostatnich tygodniach wypracować. Paradoksalnie im bliżej wiosny, tym trudniej będzie mi utrzymać tę codzienną rutynę, bo wizja zbliżających się prac ogrodowo-warzywnikowych, które będę chciała wpleść w, i tak już wypełniony po brzegi harmonogram dnia, jawi się jednocześnie jako coś wyczekiwanego, a zarazem zmuszającego do rezygnacji z innych aktywności. Zanim jednak przyjdzie czas na eliminację, stawiam na mocne wsparcie. Ostatni weekend dał mi odczuć, że wybór motywu na luty był strzałem w dziesiątkę, więc działam według planu i cierpliwie czekam na efekty.


