jak nie dac sie zwariowac majac rosliny
Parapet

3 fakty, z którymi musisz się pogodzić, jeśli chcesz mieć w domu rośliny i nie zwariować

Moda na posiadanie w domu dużej ilości roślin zatacza coraz szersze kręgi. Niegdyś trudno dostępne rośliny obecnie możemy nabyć nawet podczas codziennych zakupów. Zatem kupujesz kolejne odmiany, bo ładne, bo tanie, bo takich jeszcze nie masz, bo zawsze znajdzie się miejsce, żeby wcisnąć jeszcze jedną doniczkę. Niestety, kiedy przychodzi zimowa pora, zazwyczaj zaczynają się kłopoty w roślinnym raju. Żółte liście, uschnięte końcówki, przelanie, przesuszenie i inni nieproszeni goście stają się codziennością. Najpierw pada jedna roślina, po niej kolejna, próbujesz je jakoś ratować, ale skutki tych działań trudno przewidzieć. Zaczynasz się zatem martwić, czy którakolwiek z kilkudziesięciu roślin, jakie masz w swoim posiadaniu, doczeka wiosny. Przekopujesz Internet w poszukiwaniu ratunku, chwytasz się dosłownie wszystkiego, żeby tylko zobaczyć jakieś pozytywne efekty podejmowanych przez ciebie działań. Źle sypiasz, chodzisz poirytowana. Pasja, która do niedawna przynosiła tyle radości i satysfakcji, nagle zaczyna ci mocno ciążyć i masz ochotę rzucić to wszystko w cholerę. Brzmi znajomo? Też tak miałam. Nie raz. Ale znalazłam sposób na to, jak mieć w domu dużo roślin i nie zwariować. I chętnie zdradzę ci moje sekrety.

Nie ominą cię kryzysy

Na początek usiądź, weź głęboki oddech pozwól sobie na te wszystkie emocje. Wściekłość, rozczarowanie, irytacja – to zupełnie normalne. Przecież się starasz, a efektów nie widać. To zrozumiałe, że czujesz się sfrustrowana. Jeśli w jakiś sposób ci to pomoże, to rzuć z impetem doniczką z najgorzej rokującą rośliną (byle nikogo żywego nie było w zasięgu twojego rzutu), a kiedy nieco ochłoniesz, spróbuj pogodzić się z myślą, że w tej pasji kryzysy cię nie ominą. No i oczywiście posprzątaj pozostałości po tym rzucie doniczką 😉

maranta w okresie zimowym

Latem roślinom poza obfitszym podlewaniem i nawożeniem właściwie niewiele potrzeba. Słońca mają pod dostatkiem, więc rosną jak szalone. Ale wraz z nadejściem chłodnych, pochmurnych dni ich tempo wzrostu maleje, a pojawienie się żółtych liści to rzecz nieunikniona. Jeśli jesteś na początku swojej roślinnej przygody, pewnie trudno będzie ci się pogodzić z tym faktem, dopiero z biegiem lat pojawi się zrozumienie i akceptacja tego stanu rzeczy. Kryzys to coś, co pojawia się właściwie w każdym aspekcie życia. W przypadku roślinnej pasji wcale nie jest inaczej.

Nie unikniesz szkodników

Choćbyś nie wiem jak chuchał i dmuchał na swoje rośliny, prędzej czy później zawitają do twojego zielonego królestwa przędziorki i wciornastki. Te najpopularniejsze szkodniki roślin domowych możesz niepostrzeżenie przynieść na ubraniu, albo nawet na owocach czy ziołach w doniczce, kupionych w supermarkecie. Suche powietrze w sezonie jesienno-zimowym sprzyja przędziorkowej ofensywie, a wciornastki swoich inwazji dokonują właściwie niezależnie od pory roku. Szczerze nienawidzę tych ostatnich, bo są bardzo trudne do wytępienia i lubią schować się na jakiś w czas, by uśpić moją czujność, a potem zaatakować ze zdwojoną mocą. Na szczęście istnieje sporo gatunków roślin, które opierają się wciornastkowej agresji, więc jeśli chcesz mieć spokojną głowę, to postaw na sukulenty, kaktusy i hoye. W innym wypadku pozostaje po prostu pogodzić się z faktem, że obecność szkodników jest nieunikniona i robić częste przeglądy roślinnego dobytku, by odpowiednio szybko zareagować, kiedy pojawią się ślady ich żerowania.

zolte liscie u roslin

Zawsze będziesz chcieć więcej

Nie wiem czy istnieje jakiś roślinomaniak, który umie powiedzieć sobie dość. A nawet jeśli, to z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że to dość ma swoją określoną żywotność czasową. Zawsze będzie pojawiać się chęć przygarnięcia kolejnej rośliny. Choćbyś miała w posiadaniu kolekcję rzadkich gatunków, to przecież nieustannie pojawiają się nowe, a miejsce na jeszcze jedną malutką doniczkę zawsze się znajdzie… Nie oszukujmy się – bardzo trudno jest się wyleczyć z tego roślinnego zbieractwa, o ile w ogóle jest to możliwe. Miałam już kilka razy tak, że czułam zniechęcenie i planowałam ograniczyć moją domową dżunglę do kilkunastu doniczek z najbardziej odpornymi na szkodniki roślinami, ale na planach się kończyło. W ubiegłym roku kupiłam rekordowo mało nowych roślin. Nie prowadziłam statystyk, ale myślę, że było ich mniej niż 10. W tym roku nie kupiłam jeszcze ani jednej, a moja wishlista skurczyła się do dwóch gatunków, co wcale nie oznacza, że kiedy w pobliskim markecie pojawi się rzut fajnych roślin w atrakcyjnej cenie, nie pobiegnę tam zaraz po otwarciu. Owszem – trochę przystopowałam z kompulsywnym kupowaniem nowych roślin, ale prawda jest taka, że nawet mając pokaźną roślinną kolekcję, zawsze będzie się chciało ją poszerzać. Tak już mamy, że zawsze będziemy chcieli więcej i zawsze spragnieni jesteśmy nowości.

Nie dajmy się zwariować

Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie zawarte powyżej wskazówki łatwo jest wcielić w życie, ale zapewniam, że pogodzenie się z pewnymi faktami będzie zdecydowanie lepszym wyjściem, niż walka z wiatrakami, za jaką niewątpliwie uznać można próbę utrzymania swoich roślin w rewelacyjnej kondycji bez względu na porę roku. Cykliczność to coś, co po prostu musimy zaakceptować. Tak jak i fakt, że mając rośliny nie unikniemy szkodników. Ale nawet mimo prowadzenia ciągłej walki z tymi mało sympatycznymi stworzeniami, wciąż będą nam błyszczeć oczy na widok nowych gatunków roślin i nieustannie będziemy żyli w przekonaniu, że zawsze gdzieś da się wcisnąć kolejną doniczką. Po prostu nie dajmy się zwariować.

Źródło: https://www.redbubble.com/
0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx