albena grabowska najwazniejsze to przezyc
Regał

Ałbena Grabowska „Najważniejsze to przeżyć”

Macie czasem tak, że już po przeczytaniu jednej książki czujecie, że będzie Wam po drodze z jakimś autorem albo autorką? Do tej pory zaledwie kilka razy zdarzyło mi się, że po lekturze jakiejś przypadkowo wybranej powieści, zapragnęłam od razu poznać całą twórczość danego pisarza. Na temat książek Ałbeny Grabowskiej słyszałam dużo dobrego, ale jakoś nie miałam wcześniej okazji żadnej z nich przeczytać. Dzięki konkursowi na portalu LubimyCzytac.pl udało mi się zdobyć egzemplarz najnowszej powieści tej autorki i szczerze przyznaję, że mimo trudnej tematyki, jaką ta powieść porusza, jestem nią totalnie oczarowana. Jaki to jest styl! Jaka genialnie skonstruowana historia! „Najważniejsze to przeżyć” jest tak nasycone emocjami, że pod koniec czytania już kompletnie nie mogłam się opanować i łzy same popłynęły, wsiąkając bezszelestnie w ostatnie strony.

Trudne powroty

Doprawdy nie wiem co takiego się we mnie zmieniło, że po raz kolejny w tym roku sięgam po powieść dotykającą wojennych (tu akurat głównie powojennych) tematów, biorąc pod uwagę, że do tej pory jak ognia unikałam takich książek. Nieco zwiodła mnie okładka, wszak sami przyznacie, że po książce z taką okładką raczej nikt by się nie spodziewał dramatycznych historii. A jednak… Rodzina Pataczków, której powojenne losy poznajemy, może mówić o wielkim szczęściu – wszyscy w komplecie wracają do cudem ocalałej części ich kamienicy na Marszałkowskiej. Jednak powrót do dawnego domu wcale nie jest równoznaczny z powrotem do dawnego życia.

Życie od nowa

Ojciec, który jest lekarzem rozpoczyna pracę w miejscowym szpitalu. Matka, przed wojną nauczycielka, zaczyna realizować się jako dziennikarka „Kuriera Porannego”. Ich najstarsza córka Teresa, stoi na progu dorosłości, jednak powrót do powojennej rzeczywistości mocno rozmija się z tym, czego dziewczyna oczekiwała. Teresa włącza się w akcję odgruzowywania Politechniki licząc, że dzięki temu będzie bliżej swojego dawnego ukochanego. Najmłodsza w rodzinie – Mirka, wydaje się jednocześnie najbardziej dojrzała i najmocniej stąpająca po ziemi. To właśnie jej postać pokochałam praktycznie od razu. Mirka jest niezwykle przedsiębiorcza, pełna pomysłów, a przy tym bardzo wrażliwa i empatyczna. Na tle rozchwianej emocjonalnie siostry, pogubionej matki i zobojętniałego ojca jest takim promykiem normalności.

Co jest naprawdę najważniejsze?

W książce jak mantrę wielu bohaterów powtarza, że najważniejsze jest to, iż przeżyli wojnę. Jednak czy na pewno? Czy człowiek mocno poraniony, dotknięty wojennymi traumami, pozbawiony bliskich, zdrowia, wszystkiego co posiadał, a czasem także sensu swojej egzystencji, rzeczywiście potrafi się cieszyć z ocalonego życia? Ałbena Grabowska mistrzowsko rozrysowuje poszczególne postaci, a każda z nich rzuca nowe światło na stwierdzenie zawarte w tytule. Ilość ludzkich tragedii, jakie wydarzyły się w czasie wojny jest wręcz niewyobrażalna. Odnalezienie się w nowej rzeczywistości i próba odbudowania dawnego życia na gruzach zbombardowanej Warszawy jest zadaniem często ponad siły wycieńczonych wojną ludzi.

Inne punkty widzenia

Akcja powieści przedstawiona jest z czterech perspektyw. Najbardziej obszerna jest ta opowiadana przez Mirkę. Tu znajdziemy najwięcej opisów, szczegółów i historii ludzi, związanych z rodziną głównych bohaterów. Pamiętnik Tereski to druga z perspektyw. Dziewczyna skupia się w nim głównie na swojej relacji z dawnym ukochanym, stopniowo jednak jakby zauważając, że istnieje również życie poza tą relacją. Pracująca w „Kurierze Porannym” Irena ma za zadanie wyszukiwać jak najbardziej optymistyczne powojenne historie i opisywanie ich „ku pokrzepieniu serc”. Jak nietrudno sobie wyobrazić nie jest to łatwym zadaniem. Z kolei głowa rodziny Pataczków przedstawia przede wszystkim szpitalne historie. Opisy kolejnych przypadków medycznych z czasem ustępują miejsca lekarskim refleksjom i przyznam, że byłam zaskoczona w jaką stronę rozwinął się ten wątek. Choć najprzyjemniej czytało mi się historie, których narratorką była Mirka, to także pozostałe perspektywy miały w sobie coś intrygującego.

Co jest happy endem?

Byłam ogromnie zaskoczona dramatycznym zwrotem akcji, jaki pod koniec powieści wprowadziła autorka, ale myślę, że właśnie dzięki niemu można lepiej odebrać zakończenie tej powieści, bo każdy zinterpretuje na swój własny sposób, czy faktycznie najważniejsze to przeżyć i czy zakończenie tej niesamowitej powieści można nazwać szczęśliwym. Wciąż nie mogę się otrząsnąć i wyjść z tej historii. Zdecydowanie to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Napisana pięknym językiem, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach i dosłownie przesycona emocjami. Z całego serca polecam Wam tę powieść, a ja już rozglądam się za kolejnymi książkami autorki, bo na tej jednej zdecydowanie nie zamierzam poprzestać.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Starsze
Nowsze Most Voted
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
Karolina

Muszę przeczytać
Kolejna książka do mojej listy!
Pozdrawiam

1
0
Skomentujx