dlaczego twoje rosliny nie rosna
Parapet

Dlaczego Twoje rośliny nie rosną? 7 prawdopodobnych powodów

Stało się. Wpadłaś/wpadłeś po uszy w zieloną pasję. Z każdych zakupów wychodzisz z nową roślinką, w wolnych chwilach przeglądasz internetowe aukcje z roślinami i czytasz fora poświęcone pielęgnacji kwiatów. I ciągle chcesz więcej i więcej. Ale nagle orientujesz się, że co prawda masz dużo roślinek, ale większość z nich jest jakaś mizerna, a niektóre od dnia zakupu nie wypuściły ani jednego nowego listka. Przyczyn takiego stanu może być co najmniej kilka. Oto kilka najbardziej prawdopodobnych:

Zbyt mała ilość światła

Pisałam o tym nie raz i nie dwa razy. KAŻDA, absolutnie każda roślina, nawet taka, której opis na doniczce sugeruje, że lubi półcieniste stanowisko, tak naprawdę najlepiej rośnie mając dobry, podkreślam DOBRY dostęp do światła. Czyli nie na komodzie za szafą, nie 3 metry od okna. Najlepiej rosną te blisko okien lub bezpośrednio na parapecie. Ewentualnie z braku miejsca czy odpowiedniej ilości okien możesz pobawić się w doświetlanie. Ale nie dziw się, że ten żelazny zamiokulkas, czy niezniszczalna sansewieria nie chcą u Ciebie rosnąć, skoro stoją w ciemnej łazience bez okna. I pamiętaj, żeby regularne przecierać wszystkim roślinom liście z kurzu. To też ułatwi absorpcję słonecznych promieni.

Brak nawożenia lub jego nadmierna ilość

To drugi najczęstszy powód słabej kondycji domowych roślin. O ile nie jesteś babcią i nie masz tych super mocy, że nawet kaktusy rosną u Ciebie w doniczce bez odpływu, posadzone w ziemi z ogródka, to jednak przynajmniej raz na jakiś czas warto zaserwować wszystkim swoim roślinom choćby niewielką dawkę nawozu. Nie musisz od razu sięgać po specjalistyczne preparaty, możesz przygotować np. nawóz z bananowych skórek, który szczególnie dobrze nadaje się dla roślin kwitnących oraz tych o ozdobnych liściach. Do tego typu roślin świetnie sprawdzi się także nawóz do pomidorów, więc jeśli jesteś dumnym hodowcą pomidorów, nie musisz nawet inwestować w specjalne nawozy dla swoich kwiatków, bo te dedykowane pomidorom też się nadadzą. Ale pamiętaj, z nawozem nie należy też przesadzać. Zbyt duża ilość może się także niekorzystnie odbić na zdrowiu rośliny.

przyczyny braku wzrostu roslin

Problem z korzeniami

To kolejny częsty powód braku wzrostu u domowych roślin. Jestem zwolenniczką przesadzania każdej nowej rośliny niedługo po zakupie, właśnie dlatego, żeby poddając ją tej czynności, sprawdzić stan korzeni. Wiele roślin kupowanych w popularnych marketach ma wokół korzeni plastikowe lub włókninowe koszyczki, które dobrze jest delikatnie usunąć, bo mogą one zaburzać rozrost korzeni. Natomiast jeśli masz jakąś roślinę u siebie już od dłuższego czasu i nagle zaczyna ona marnieć to przypuszczam, że przynajmniej w połowie przypadków problemu szukać należy właśnie w korzeniach. Tak było u mnie np. z marantą. Nagle z dnia na dzień liście na jednej z łodyg zaczęły się zwijać, mimo iż podlewałam ją nie dalej jak dwa dni wcześniej. Okazało się, że pod wpływem ciężaru łodygi oraz rozrastania się bryły korzeniowej, część korzeni znalazła się tuż pod wierzchem podłoża i nie mogła prawidłowo pobierać z niego substancji potrzebnych do prawidłowego wzrostu. Wystarczyło dosypać ziemi i problem zwiniętych liści zniknął.

Nieodpowiednia doniczka

I nie mam tu na myśli konkretnego materiału, z jakiego wykonana jest doniczka, bo to kwestia indywidualnych wyborów. Tu chodzi jedynie o rozmiar doniczki. Sama wiele razy popełniałam ten błąd, dając roślinom zbyt dużą doniczkę. W takim przypadku nie ma się co dziwić, że brak roślinie naziemnych przyrostów, bo zazwyczaj cała energia idzie w korzenie. Zwłaszcza uważajcie w tej kwestii na popularnego pieniążka, który jest mistrzem szybkiego rozwoju bryły korzeniowej, co niekoniecznie idzie w parze ze wzrostem jego naziemnej części.

Szkodniki

To wbrew pozorom nie tak częsty powód wolnego wzrostu domowych roślin. Szkodniki najczęściej da się zauważyć gołym okiem. Zalecam raz w tygodniu robić przegląd swojej domowej dżungli, co pozwoli w porę zareagować, gdyby pojawili się niechciani lokatorzy. Wszelkie kropki na spodniej stronie liści, podejrzane pajęczynki, małe ruchliwe robaczki na liściach powinny zapalić Ci w głowie lampkę alarmową. Podobnie jak dziwne plamy na liściach i pływające w herbacie malutkie muszki (inwazja ziemiórek w takiej skali, że lądują Ci w zupie lub herbacie powinna skłonić Cię do podjęcia stosownych kroków w celu ich eliminacji). Oczywiście warto sprawdzić również podłoże, bo być może rozrosło się w nim nadmiernie kolejne pokolenie skoczogonków, które w niewielkich ilościach są nieszkodliwe, ale zbyt duża ich liczba może po prostu zjeść korzenie Twojej rośliny.  Jednak jeszcze raz podkreślam, że szkodniki roślin bardziej odpowiadają za ich słabą kondycję i umieranie, czasem dosłownie z dnia na dzień, niż za ich powolny wzrost.

dlaczego kwiatki nie rosna

Wilgotność powietrza i podłoża

Może się zdarzyć i tak, że do Twojej kolekcji trafi wyjątkowo delikatny okaz, który każde odstępstwo od normy w zakresie podlewania oraz zapewniania wilgotności powietrza będzie kwitował fochem i brakiem wzrostu. Jednak nie oszukujmy się są to dość rzadkie przypadki. Większość popularnych roślin doskonale sobie poradzi z częściowym przesuszeniem tak podłoża, jak i powietrza. Dlatego wspominam o tym pod koniec tej wyliczanki, bo tego typu sytuacje są raczej rzadkie, ale jeśli z jakiegoś powodu Twoja roślina nie rośnie, a wykluczyłaś już wszystkie powyższe opcje, to być może problemem jest właśnie zbyt niska wilgotność powietrza czy podłoża. Zbyt wysoka zazwyczaj powoduje gnicie rośliny, a nie jej słaby wzrost.

A może po prostu trafił Ci się wolno rosnący egzemplarz?

Bo musisz wiedzieć, że są rośliny, które nie są demonami przyrostu. I tak np. roślinami wolno rosnącymi są fikusy. Ach, jak one uczą cierpliwości! Zdarza się rok, w którym wypuszczą jeden liść, by potem zaskoczyć swojego właściciela i nagle wypuścić dwa nowe liście tydzień po tygodniu. Mój fikus dębolistny więcej liści zrzuca, niż wypuszcza, ale wciąż daję mu szansę i na wszelkie osoby próbuję nie tylko utrzymać go przy życiu, ale też pobudzić do wzrostu. Scindapsus także mocno testuje moją cierpliwość. Przez pierwszy rok u mnie wypuścił może 3 liście. Sansewieria też długi czas stała jak zaklęta, by nagle po kilku latach uraczyć mnie 5 bejbikami na raz. Czasem po prostu potrzeba dużo cierpliwości do naszych zielonych dzieci, ale każdy nowy liść utwierdza w przekonaniu, że warto było czekać. Jak najwięcej tych nowych liści życzę sobie i Wam 🙂

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx