Lepiej być może

Magda Kardyś
zabawa z ogniem recenzja
Regał

Kerry Wilkinson „Zabawa z ogniem” – recenzja

Bardzo rzadko sięgam po książki zagranicznych autorów. Jednak ponieważ w ostatnim czasie raz za razem przeżywałam coraz to większe rozczarowania nowościami wychodzącymi spod pióra naszych rodzimych książkowych twórców, postanowiłam sięgnąć po coś spoza naszego polskiego podwórka. Wybrałam zupełnie na oślep. Zupełnie nieznany mi autor, Brytyjczyk, w dodatku to już piąta część jego serii z detektyw Jessicą Daniel. Nie miałam wielkich oczekiwań wobec tej książki i szczerze przyznaję, że przeżyłam niemałe zaskoczenie, bo już dawno nie trafiłam na kryminał, od którego trudno było mi się oderwać. A dla „Zabawy z ogniem” zarwałam nockę, by poznać zakończenie tej świetnie skonstruowanej i całkiem zgrabnie poprowadzonej historii.

Detektyw z charakterem

 Kerry Wilkinson zaczyna „Zabawę z ogniem” w taki sposób, że czytelnik z marszu wchodzi w specyficzny klimat Manchesteru, poznaje kluczowych bohaterów historii, a pierwszy trup pojawia się zupełnie niespodziewanie już po kilkudziesięciu stronach. Czytając książki tłumaczone na język polski, zawsze trafiam na jakieś zgrzyty, słowne kalki, zbyt dosadnie przetłumaczone. Tu na szczęście było tego bardzo mało i szybko wciągnęłam się w historię, a wraz z jej biegiem coraz większą sympatią obdarzałam charakterną sierżant Jessicę Daniel. Zaczęłam przygodę z tą bohaterką od piątego tomu serii, ale z przyjemnością nadrobię wcześniejsze części, bo lubię takie wyraziste, a jednocześnie nie przerysowane postaci.

Kolejny tom serii, osobna historia

Co ważne, kolejny tom przygód detektyw Daniel jest na tyle odrębną historią, że czytelnik nie ma wrażenia, iż ominęły go kluczowe kwestie, zawarte w poprzednich tomach serii i pewnych rzeczy nie jest w stanie zrozumieć, czy odpowiednio powiązać. Co prawda pojawiają się w książce jakieś odniesienia do wcześniejszych przygód detektyw Jess, ale są one naprawdę śladowe i nie mają wpływu na bieżące wydarzenia, w których uczestniczy główna bohaterka „Zabawy z ogniem”. A cała historia jest naprawdę fajnie ułożona. Od kiedy Martin Chadwick wychodzi z więzienia akcja powieści zabiera wręcz zawrotnego tempa.

zabawa z ogniem wyd dragon

Zagadka dla bystrzaków

W kryminałach najbardziej kręci mnie właśnie rozwiązywanie zagadki, tropienie mordercy, szukanie śladów i łączenie faktów. „Zabawa z ogniem” jest przykładem świetnie napisanej historii, której akcja pełna jest niespodziewanych zwrotów, a rozwiązanie, które jawi się jako najbardziej oczywiste, okazuje się… a nie będę wam zdradzać, szkoda psuć przyjemność poznawania takiej historii. Pożary przeplatają się tutaj z samobójstwami nastolatków, a wszystkie tropy prowadzą do rodziny człowieka, który właśnie opuścił więzienie po tym, jak spędził tam kilka lat skazany za wywołanie pożaru, w którym zginął młody chłopak.

Fascynacja ogniem

Zarówno sam tytuł, jak i napis na okładce „Ci, którzy bawią się ogniem, mogą się sparzyć” nie są przypadkowe, a dla wnikliwego czytelnika okażą się wręcz kluczem do rozwiązania całej zagadki. No dobra, nie całej, bo jest tam więcej wątków, ale tej związanej z pożarami. W ogóle jeśli chodzi o pożary to ogromne wrażenie zrobił na mnie opis pożaru zawarty w książce, odczucia i zachowania bohaterów, których ten żywioł bezpośrednio dotknął. Zastanawiałam się skąd autor ma taką wiedzę o tym, jak czuje się człowiek znajdujący się wewnątrz budynku dotkniętego pożarem, bo opisy działań bohaterów były nad wyraz realistyczne. W „Posłowiu” zamieszczonym na końcu książki Kerry Wilkinson opowiada o swoich doświadczeniach z ogniem. Zatem absolutnie wszystkie zagadki zostały rozwiązane, jako czytelniczka byłam tym wysoce ukontentowana 😉

Wreszcie dobra historia

Od powieści kryminalnej oczekuje się pewnego rodzaju rozrywki, ale ja dodatkowo oczekuję, by była to rozrywka na przyzwoitym poziomie. Nie znoszę, kiedy autor ma czytelnika za idiotę, kiedy sprawcą wszelkich nieszczęść na końcu powieści okazuje się zupełnie przypadkowa osoba, która praktycznie nie odegrała w całej akcji żadnej roli. Na szczęście Kerry Wilkinson wie, jak ułożyć wciągającą intrygę, by czytelnikowi trudno było się oderwać od książki i tak jak to było w moim przypadku, nie położył się spać, zanim nie pozna rozwiązania zagadki. Rozwiązania, które jest zaskakujące, ale logiczne i zgodne z kryminalną sztuką. Naprawdę poza paroma nieco niezgrabnymi fragmentami, gdzie widać było problem z tłumaczeniem, nie mam się do czego doczepić w tej książce, a jak wiecie rzadko mi się to zdarza. Zatem polecam, dla fanów kryminalnych historii „Zabawa z ogniem” to będzie przyjemnie spędzony czas.

Moja ocena 7/10

Za egzemplarz powieści dziękuję wydawnictwu Dragon

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze

0
Skomentujx
()
x