magdalena mikolajczyk jestem dosc
Regał

Magdalena Mikołajczyk „Jestem dość”

*współpraca recenzencka z TaniaKsiazka.pl

Gdybym trafiła na tę książkę w bibliotece, w księgarni, czy gdziekolwiek w sklepie, jestem pewna, że odłożyłabym ją z powrotem na półkę, bo taki typ okładki zupełnie do mnie nie przemawia, a jestem czytelnikiem, który zwraca uwagę na zewnętrzną szatę graficzną publikacji. Jednak na szczęście od kilku miesięcy śledzę instagramowy profil Magdy Mikołajczyk, znanej w social mediach pod pseudonimem Matkojedyna i wiedziałam, że ma się ukazać jej książka. A zdecydowanie nie będzie nadużyciem, jeśli napiszę, że dzięki jej codziennym wpisom okraszonym hashtagiem #bezpresji, łatwiej było mi przetrwać ostatnie miesiące, podczas których cierpliwie odliczałam kolejne dni 2022 roku i uczyłam się odpuszczać to, na co nie mam wpływu i w trudnych momentach powtarzać sobie, że jestem dość.

Książka o każdym

Nie do końca wiem jak określić zawartość książki „Jestem dość”. Pozycja ta ma w sobie elementy poradnika, felietonu, a momentami przypomina pamiętnik. Ale jest w niej coś tak niezwykłego, tak ciepłego, wspierającego, że polecam ją absolutnie każdemu, zwłaszcza, kiedy czujemy, że codzienność odrobinę nas przygniata. Nie jest to jednak treść w 100% lekka, łatwa i przyjemna. Magdalena Mikołajczyk nie boi się poruszania trudnych tematów, oswajania niedoskonałości, głośnego mówienia o depresji i innych chorobach. Takie książki są moim zdaniem niezwykle potrzebne. Udowadniają, że życie większości z nas dalekie jest od instagramowych ideałów, a jednak wcale nie jest przez to gorsze czy mniej wartościowe. Jesteśmy wystarczający tacy, jacy jesteśmy. Mimo swoich wad i niedoskonałości jesteśmy dość.

jestem dosc ksiazka

Lekko o tym, co ważne

Choć każdego roku czytam kilkadziesiąt książek, to o mało którym autorze mogłabym powiedzieć, że ma owo mityczne lekkie pióro, przynajmniej w takim znaczeniu, w jakim ja rozumiem to sformułowanie. Tymczasem Magda Mikołajczyk pisze o rzeczach ważnych, wręcz fundamentalnych, z taką lekkością, humorem i celnością, że wydaje się to wręcz nieprawdopodobne. Przez kolejne rozdziały dosłownie się płynie, co jakiś czas na chwilę przystając, by zadumać się nad spostrzegawczością autorki i trafnością czynionych przez nią obserwacji. Każdy tekst w „Jestem dość” wydaje się być przemyślany, dopracowany w najdrobniejszych szczegółach i każdy odznacza się jakąś puentą. Czasem dowcipną, czasem zaskakującą, a czasem tak mocną, że aż wciskającą w fotel.

Kopalnia złotych myśli

Ta wydawnicza nowość naszpikowana jest zdaniami trafiającymi w sam środek serca. Jest w niej dużo humoru i dystansu, ale jest też mnóstwo psychologii i takiej pięknej, codziennej życiowej filozofii. Z wieloma myślami mocno się utożsamiam, jak choćby z tą poniżej cytowaną:

„codziennie uczę się przeżywać, a nie tylko przeżyć.”

Piękne, prawda? I choć byłam przekonana, że specyficzny styl pisania, jakim posługuje się autorka „Jestem dość”, a mianowicie brak wielkich liter, także tych na początku zdania, będzie mi przeszkadzał, irytował, to ku mojemu zaskoczeniu szybko przestałam zwracać uwagę na te drobiazgi i dałam się porwać treści, zupełnie nie zważając na formę.

Od serca

Mikołajczyk w niezwykły sposób pisze o swoich rodzinnych relacjach. Urzeka jej sposób komunikowania się z córkami, a także pogodzenie się z trudną przeszłością i wybaczenie, jakim obdarzyła bliskie osoby, co do których mogłaby, tak po ludzku, chować urazę. Ona jednak każdemu powtarza: „jesteś dość”. Kocham takie książki, po przeczytaniu których chce się być lepszym człowiekiem. A ta zdecydowanie się do tego grona zalicza. Mam w swoich zbiorach specjalne miejsce dla takich książek-pocieszek, po które sięgam w trudniejszych momentach – „Jestem dość” właśnie dołączyła do tej osobliwej kolekcji.

Moja ocena 8/10

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx