majowe przemyslenia
Szuflada

Majowe życie w zachwycie

Choć w teorii wiosnę mamy już od prawie dwóch miesięcy i coraz bliżej nam do lata, w tym roku jakoś wyjątkowo trudno mi uwierzyć, że oto nastał czas ciepła, słońca i roślinnej obfitości. Wciąż na każdy chłodniejszy powiew wiatru reaguję nerwowym szukaniem ciepłej bluzy i dopiero raz odważyłam się założyć sandały. A przecież to już się zaczęło – te dni, o których skrycie marzyło się zimą. Coraz wcześniejszy wschody słońca i coraz późniejsze jego zachody. Majowe powietrze pachnie bzem, kwitnącym rzepakiem i konwaliami. Wiatr niesie ze sobą dmuchawce i całą mieszaninę pyłków, nasion i płatków z rozbudzonych majowym słońcem drzew i krzewów. Jest aromatycznie. Jest kolorowo. Jest zachwycająco.

Odmładzające działanie wiosny

Pogwizdywanie kosa miesza się ze szczebiotem wróbli i jaskółek. Majowe powietrze aż roi się od owadów. Wieczory choć wciąż dosyć chłodne, to jeszcze bez komarzego towarzystwa, zatem można posiedzieć i posłuchać wiosennych żabio-ptasich koncertów. W maju jak w żadnym miesiącu czuję się dzieckiem. Dzieckiem Natury. Zachwyca mnie absolutnie wszystko. Pochylam się nad biedronką nieśmiało kołyszącą się na źdźble trawy. Z lubością zaciągam się delikatnym zapachem mijanych po drodze pokrzyw. Uparcie wypatruję wśród gałęzi ptaków, które jeszcze głośniej dają znać o swojej obecności, kiedy słońce chyli się ku zachodowi. Z dziką radością biegam boso po trawie i obserwuję pszczoły buszujące wśród kwiatów jabłoni. A zapytana o wiek muszę się długo zastanawiać dukając „Trzydzieeeści… dwa, trzy! A nie… cztery”, podczas gdy czuję się młodziej, niż dekadę temu.

maj 2022

Majowe dobroci

Syrop z mniszka już gotowy. Tradycyjny wiosenny koktajl z dodatkiem pokrzywy wypity. Pierwsze ciasto z rabarbarem w tym roku jest już tylko wspomnieniem. A wciąż tyle do spróbowania, do zebrania, do odkrycia. Choć dni coraz dłuższe, to wciąż mam niedosyt, wciąż czuję, że nie wykorzystuję ich na 100%, że mogłabym jeszcze więcej, jeszcze bardziej… Marzę o tym, by siać, pielić, doglądać, ściółkować, przycinać, podlewać – robić wszystko to, co kiedyś wydawało mi się takie nudne i bezsensowne, a teraz sprawia mi niesamowitą radość. Zaczytuję się w zielarskich książkach i z zaczynam nieśmiało nazywać „łąkowe chwasty”, które jeszcze do niedawna pozostawały dla mnie zupełnie anonimowe. Szukam w sobie odwagi, by sięgnąć po to, co nieznane.

Napędzana słońcem

Budzę się razem ze słońcem i toczę wewnętrzną walkę z chęcią pozostania jeszcze przez chwilę w łóżku a potrzebą działania. Wygrywa zazwyczaj rozsądek. Na spokojne poranne godziny dla siebie pewnie przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać. Ale nie skupiam się na tym, co przyjdzie. Jestem tu i teraz. Najmocniej, jak potrafię chłonę każdy dzień, ładuję baterie i zapełniam wewnętrzne dyski, by jesienną porą ratować się tymi wspomnieniami maja. Codziennie na liczniku kilkanaście tysięcy kroków, które właściwie „robią się same”, bo przecież jest tyle do zobaczenia. Majowe cuda czekają tuż za progiem! W maju wdzięczność jest taka prosta, a życie jest jednym wielkim zachwytem.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx