Prosty sposób na szczęście

Jesień to pora roku, która szczególnie skłania do refleksji. I dobrze, bo w codziennym pędzie nietrudno się pogubić i zapomnieć o tym, co najważniejsze. Tak bardzo chcemy ciągle więcej i więcej, a to co mamy traktujemy jako oczywistość. Większość rzeczy zaczynamy doceniać dopiero, kiedy je stracimy. Zupełnie jak w słynnej fraszce Jana Kochanowskiego. Zdrowie jest tylko jednym z przykładów.

Szczęście nasze powszednie

Są rzeczy, na które długo pracowaliśmy, na które latami czekaliśmy, o które mocno zabiegaliśmy, a po pewnym czasie one jakoś tak powszednieją i przestajemy je doceniać. Ba, z czasem nawet pojawiają się narzekania, że ten dom, który budowaliście wspólnie to jednak za duży/za mały/za mało funkcjonalny. Praca, o którą starałeś się latami momentami bywa nudna. Żona ciągle gotuje to samo, a dzieci przynoszą ze szkoły coraz gorsze oceny. I tak mimo rodziny, domu i dobrej pracy, czyli tej świętej trójcy, o którą podczas wszelakich rodzinnych spotkań wypytują wścibskie ciotki, jakby była jedynym słusznym wyznacznikiem powodzenia w życiu, czujesz się nieszczęśliwy.

Jak poczuć się szczęśliwym?

Pomyśl, jak byś się poczuł, gdyby któregoś elementu z tej wspomnianej wcześniej trójcy zabrakło. Następnie pomyśl o ludziach, których znasz, a którzy ciągle jeszcze są na etapie drogi do realizacji tych marzeń. Niektórym być może nigdy się nie uda ich zrealizować. Nie chcę tu generalizować, bo istnieją osoby, które nie marzą o zakładaniu rodziny, czy budowaniu domu. Ale myślę, że każdy chce mieć dach nad głową i bliską osobę przy boku, więc są to marzenia w jakiś sposób tożsame.

Szczęście jest bardzo proste i wszystko zależy od naszego nastawienia. Czasem nawet rzeczy, które nas irytują przy odrobinie dobrej woli można na swój sposób docenić. Na przykład wkurza cię sąsiad zza ściany, który w weekendy rano daje koncerty fortepianowe? A jakbyś się czuł, gdybyś nie miał tego mieszkania, tylko wciąż pomieszkiwał kątem u rodziców? Denerwuje cię chrapanie męża? Czy zatem lepiej by ci było leżeć samej w tym wielkim łóżku? Wyrzucasz z siebie serię bluzgów, kiedy wstając w nocy, żeby napić się wody, przypadkiem trącasz jakieś grająco-świecące urządzenie, które małe rączki porzuciły w korytarzu. Naprawdę lepiej by ci było w pustym i idealnie posprzątanym mieszkaniu?

Terapia szokowa

Jednym z lepszych miejsc do tego, by trochę uporządkować sobie głowę jest szpital. Wystarczy, że trafisz tam na kilka dni, a wychodzisz zupełnie odmieniony. Nagle wszystkie dotychczasowe problemy, które kłębiły się w głowie nie dając spać w nocy, wydają się błahe. Zaczynamy doceniać obecność swoich bliskich, domowe jedzenie, wygodne łóżko. W obliczu historii, jakie każdego dnia dzieją się w szpitalnych murach, codzienne zmartwienia zupełnie wyparowują nam z głowy. Nagle zaczynamy doceniać każdą minutę swojego życia, zdrowie, słońce za oknem, psa, który cieszy się na nasz widok – wszystko to, co do tej pory wydawało nam się takie zwyczajne, czego nieraz nawet nie zauważaliśmy.

recepta na szczescie

Szczęście nie spada na nas znienacka, nie ma co go nieustannie wyczekiwać. Myślisz, że będziesz szczęśliwy, kiedy skończysz studia, znajdziesz lepiej płatną pracę, albo że od szczęścia dzieli cię tylko spłacenie kredytu na mieszkanie? Na tak pojmowane szczęście przyjdzie ci czasem czekać długie lata, podczas gdy to, co ważne i co naprawdę może dać poczucie szczęścia, będzie przemijało gdzieś obok niezauważane.

Recepta na szczęście

Doceń to, co masz w tej chwili, nawet kiedy wydaje ci się z pozoru błahe. Doceń gorącą kawę o poranku, to że masz się do kogo przytulić zasypiając. Doceń to, że nie masz zobowiązań i w każdej chwili możesz lecieć na drugi koniec świata, albo że ktoś został z dziećmi i możesz spokojnie wyskoczyć na zakupy. Doceń chwilę, którą masz wieczorem na lekturę najnowszej powieści ulubionego autora, i trzecią taką samą płytę Dawida Podsiadło, którą dostałeś od swoich pracowników, bo przecież wcale nie musieli pamiętać o Dniu Szefa i twoich muzycznych preferencjach.

Ścierasz plamy z sukienki i po raz dwudziesty trzeci tego dnia zbierasz do pudełka rozrzucone klocki. Przyszywasz łatę na kolejnych rozdartych spodniach i z ciężkim westchnieniem wychodzisz na wywiadówkę. Czy w takich chwilach można się poczuć szczęśliwym? Albo kiedy przez trzy godziny nosisz na rękach łkającego młodego człowieka, bo kolki… Nie pamiętasz, kiedy ostatni raz przespałaś całą noc, bo kiedy skończyły się kolki, zaczęło się ząbkowanie. Czy tu w ogóle można mówić o szczęściu? Jeśli jednak głębiej się nad tym zastanowisz, to wcale nie jest to tak absurdalne. Jest nawet całkiem prawdopodobne, że gdzieś na świecie żyje ktoś, kto marzy o tym, żeby być na twoim miejscu…

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o