Katarzyna Grochola „Zranić marionetkę” – recenzja

Katarzyna Grochola pisać potrafi, co udowodniła już wielokrotnie. I choć wiele osób do tzw. literatury kobiecej podchodzi sceptycznie, to mam wrażenie, że książki Grocholi ten rodzaj literatury wzniosły na wyższy poziom. Ostatnio częściej sięgam po lekkie powieści pisane przez kobiety dla kobiet, żeby trochę odpocząć od kryminałów, które uwielbiam, ale czasem pojawia się lekki przesyt tego gatunku. Kiedy więc kilka miesięcy temu usłyszałam, że Katarzyna Grochola wydaje kryminał, jej nowa książka od razu znalazła się na mojej liście lektur obowiązkowych. Trzeba przyznać, że miałam spore szczęście, bo najnowszą powieść Grocholi „Zranić marionetkę” znalazłam w bibliotece.

Muszę przyznać, że gdybym nie znała dotychczasowej twórczości Katarzyny Grocholi, trudno by mi było uwierzyć, że to jej debiut „kryminalny”. „Zranić marionetkę” to nie jest krwawy kryminał, to raczej powieść kryminalna z mocnym wątkiem psychologicznym. A takie właśnie najbardziej lubię. Uwielbiam wnikać w psychikę bohaterów, poznawać stopniowo ich przeszłość, odgadywać motywacje, które nimi kierują. I właśnie to wszystko Grochola serwuje w swojej nowej powieści. Dlatego mimo sporej objętości (prawie 500 stron) książkę czyta się szybko, choć trzeba przyznać, że nie jest to historia, od której zupełnie nie można się oderwać.

Kolejna książka o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich

Książka porusza tematy trudnych relacji rodzinnych oraz molestowania nieletnich. Kiedy po kilkudziesięciu stronach zorientowałam się, że to kolejna książka o takiej tematyce, która ostatnio trafiła w moje ręce, poważnie zastanawiałam się, czy z tej lektury nie zrezygnować. Ostatnio mam bowiem przesyt tego typu książek. Praktycznie w każdym kryminale po jaki sięgam pojawiają się takie wątki i jest to temat tak wałkowany przez współczesnych autorów, że pomyślałam, iż kolejnych tego typu wątków już nie zniosę. Ale u Grocholi pierwszy raz zetknęłam się z nieco innym przedstawieniem tego tematu. I chwała autorce za to, bo „Zranić marionetkę” nie jest książką nudną i przewidywalną, jak niektóre współczesne kryminały, gdzie do bólu wykorzystuje się utarte scenariusze.

W nowej powieści Grocholi mamy temat wykorzystywania nieletnich pokazany wielowymiarowo. Z jednej strony mamy kobietę, która w dzieciństwie przeżyła prawdziwą traumę, jaką zgotował jej własny ojciec, w dorosłym życiu szukającą sprawiedliwości, z drugiej nastolatki, które z tematu wykorzystywania seksualnego nieletnich robią sobie niebezpieczną i tragiczną w skutkach zabawę. Jest też kobieta, która nieświadomie jako nastolatka stała się ofiarą pedofilii, a także główna bohaterka powieści, która przez lata żyła w przekonaniu o wielkiej krzywdzie, jaką w dzieciństwie wyrządził jej ojciec i dopiero terapia u psychologa pomaga jej odkryć zaskakującą prawdę o tamtych wydarzeniach.

„Zranić marionetkę” – nowe oblicze Grocholi

„Zranić marionetkę” to książka poruszająca trudną tematykę i stawiająca wiele pytań. Jej bohaterowie ewoluują wraz z rozwojem akcji, zaczynając dostrzegać, że życie wokół nich nie jest czarno-białe. Tak jest zarówno w przypadku Weroniki – głównej bohaterki, jak i prowadzącego z nią śledztwo porucznika Natana. Każdy z bohaterów staje przed trudnymi wyzwaniami i każdy radzi sobie z nimi na swój sposób. Na wielki plus zasługuje także umiejętne i nieoczywiste poprowadzenie wątku miłosnego w powieści. Na uwagę zasługuje również wątek nastolatków w sieci i tego, jaki użytek robią z dostępu do internetu.

„Zranić marionetkę” to naprawdę dobra książka i cieszę się, że Katarzyna Grochola nie dała się zaszufladkować i pokazuje, że wyśmienicie radzi sobie zarówno z lekkimi historiami „ku pokrzepieniu serc”, jak i kryminałem z mocnym tłem psychologicznym. Miałam pewne obawy sięgając po tę książkę, bo ostatnie powieści autorki jakoś nieszczególnie przypadły mi do gustu, jednak tę najnowszą zdecydowanie polecam, choć uprzedzam, że to coś zupełnie innego, niż humorystyczne kobiece powieści, do których Grochola przyzwyczaiła swoich czytelników.

Ogólna ocena 8/10

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o