motyw na maj 2024 rusz sie
Lifestyle

Motyw na maj: rusz się!

Otwarcie przyznaję, że niewiele udało mi się zrealizować z wyzwań zakładanych na każdy dotychczasowy miesiąc tego roku. Mając to na uwadze biłam się z myślami, czy podobnie nie będzie z motywem zaplanowanym na maj. Miałam go w głowie już od dawna, bo jak pewnie zauważyliście ten miesiąc co roku upływał mi pod znakiem aktywności. Najpierw było wyzwanie treningowe, następnie zachęta do aktywnego wypoczynku, później biegowe – #setkawmaju, wypadałoby więc podtrzymać tę sportową tradycję. Nie mniej jednak jeszcze parę dni temu chciałam zrezygnować z tego zaplanowanego wyzwania, z góry zakładając, że tym razem mu nie sprostam, bo za dużo obowiązków, totalny brak wolnego czasu, itp., itd. A potem dokładnie przeanalizowałam swój plan dnia. Czy serio nie znajdę tych 20 minut na bieg, jogę, czy nawet zwykły spacer? Przecież ruch to życie, a ja mam poczucie, że ostatnio raczej wegetuję niż korzystam z możliwości, które mam. Rusz się, Magda, nie szukaj wymówek! Zatem działam i Was też zachęcam do zwiększenia swojej aktywności w maju, do ruszenia się z domu i spędzania jak największej ilości czasu na świeżym powietrzu.

Każda aktywność się liczy

Każda aktywność jest dobra. Nie ważne czy to będzie spacer, jazda na rolkach czy gra w badmintona. Maj zapowiada się piękny pod względem pogodowym, więc warto ten czas wykorzystać na plenerowe aktywności. Dekadę temu byłam fanką siłowni i tylko takie treningi uważałam za jedyne słuszne. Teraz nie wyobrażam sobie tracić czasu na dojazdy w takie miejsce, kiedy za domem mam kawałek ziemi do przekopania. „Trening” w ogrodzie czy na działce to moim zdaniem najlepsze, co możemy sobie zaserwować. Nie dość, że grabienie, przekopywanie ziemi czy noszenie konewek z wodą cudownie uaktywnia i wzmacnia nasze mięśnie, to jeszcze mamy z tych prac widoczne efekty w postaci własnoręcznie wyhodowanych warzyw i owoców (o ile nie zjedzą ich ślimaki, ale ten fakt już lepiej przemilczę).

Aktywność na miarę

Ogrodowo-działkowa aktywność to też forma treningu i zamierzam tak ją traktować. Tym bardziej, że ostatnio to właśnie taki ruch sprawia mi najwięcej frajdy. A przecież chodzi o to, żeby nie zmuszać się aktywności, tylko znaleźć taką, jaka nam opowiada. Wracam do ćwiczeń po długiej przerwie i nie planuję od razu rzucać się na głęboką wodę. Daję sobie czas na ponowne oswojenie się z niektórymi aktywnościami (chcę, żeby było różnorodnie), na pogodzenie się z tym, że będą zakwasy, że wymówki nagle magicznie nie znikną. Dodatkowo chcę zsynchronizować majowy plan treningowy z moim cyklem. Nie będzie zatem mowy o bieganiu w pewnych nomen omen okresach. Muszę się też nauczyć nie przesadzać z intensywnością treningów, bo doskonale wiem, że kiedy się już wkręcę, to nie znam umiaru, a to czasem przynosi więcej szkody niż pożytku.

Startując od zera

Jak zawsze powtarzam – nie chodzi o to, żeby się nadmiernie forsować, tak by na drugi dzień nie mieć siły wstać z łóżka. Chodzi o codzienną, regularną aktywność, która w założeniu ma się stać nawykiem – czymś tak naturalnym jak mycie zębów. Byłam przez długi czas w tym miejscu i wiem jak wspaniale wpływało to na dosłownie wszystkie aspekty mojego życia, ale przez własne lenistwo i szukanie wymówek zeszłam z tej drogi. Nie ma po niej już śladu. Zaczynam od zera. Od postaw będę znów mozolnie wydeptywać tę ścieżkę zdrowych nawyków. Wiem, że nie będzie łatwo, ale osiągnęłam już taki poziom wkurzenia na samą siebie, że choćbym miała wstawać jeszcze wcześniej, nawet przed 5 rano, to będę codziennie na koniec dnia mieć te, dziś dla mnie tak trudno osiągalne, 10 tys. kroków na zegarku i dzienny poziom aktywności na przynajmniej tym minimalnym poziomie 20-30 minut. Kto działa ze mną? Postaram się raportować wykonanie zadań na moim Instagramie, więc jeśli ktoś poszukuje motywacji, to zapraszam. Na mnie to też będzie działać mobilizująco.

5 1 głosuj
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx