Najlepsze książki przeczytane w 2024 roku
Jak wspominałam w poprzednim wpisie, w 2024 roku przeczytałam i przesłuchałam w sumie 65 książek. Starannie dobierałam lektury i po raz pierwszy w historii tej strony mam nie lada dylemat, kiedy przychodzi mi wybrać 10 najlepszych z tego dość licznego grona. Szczególne wrażenie robią na mnie audiobooki, bo w ich przypadku selekcja jest jeszcze ostrzejsza – kiepski lektor, czy totalnie wtórne, badziewne i nic nie wnoszące do życia treści kilka razy sprawiły, że porzuciłam niektóre pozycje w trakcie słuchania. Zauważyłam, że słuchając, odbieram książki inaczej, jeszcze mocniej niż podczas czytania, kiedy tylko przebiegam wzrokiem po kolejnych wyrazach. A to z kolei sprawiło, że słuchałam niemal wyłącznie absolutnych perełek i z samych audiobooków uzbierałabym tę najlepszą dziesiątkę. Finalnie po przeczytaniu 29 książek i przesłuchaniu 36 audiobooków moja lista najlepszych książek przeczytanych w 2024 roku przedstawia się następująco:
10. Dariusz Dziektarz „Rozejrzyj się. Fascynujący świat polskiej przyrody”
Ponieważ staram się jak najmniej ingerować w przyrodę w moim najbliższym otoczeniu, mam szczęście obserwować w moim sąsiedztwie mnóstwo ciekawych gatunków owadów, ptaków i zwierząt. Ta książka trafiła więc idealnie w moje zainteresowania, wszak dobrze wiedzieć, z kim dzieli się wspólną przestrzeń. Napisana w taki sposób, że trudno się od niej oderwać, wciągająca i zostawiająca z uczuciem niedosytu, bo przecież omówionych zostało w niej zaledwie kilka gatunków żyjących w pobliżu ludzkich siedzib, a także wraz z nami, pod jednym dachem. Warto znać naszych dzikich lokatorów i ich zwyczaje. Zapewniam, że po przeczytaniu tej książki będziecie uważniej rozglądać się, gdziekolwiek się znajdziecie.
9. Tomasz Grzywaczewski „Wymazana granica. Śladami II Rzeczpospolitej”
Lubię reportaże i ubolewam, że te spod znaku wydawnictwa Czarnego zniknęły z Legimi, bo miałam chrapkę jeszcze na przynajmniej kilkanaście tytułów. Ponieważ nadal trwam w postanowieniu odrabiania lekcji z historii i poznawaniu zwłaszcza tej z ubiegłego wieku, z prawdziwą przyjemnością oddałam się słuchaniu tego audiobooka. To reportaż, w którym na pierwszym miejscu stoją ludzie i ich historie. Zmieniająca się sytuacja geopolityczna jest tu tylko tłem, które jednak nierzadko mocno daje się we znaki bohaterom. Fragmenty polskich ziem, które przechodziły z rąk do rąk, symboliczne słupy graniczne, przymusowe przesiedlenia, przenikające się kultury, języki i obyczaje – jeśli dotychczas myśleliście, że historia Polski była skomplikowana, to z pewnością jeszcze nie czytaliście tej książki.
8. Joanna Kuciel-Frydryszak „Chłopki”
To lektura zapadająca w pamięć i zamykająca usta wszystkim narzekającym na to, jak współczesne kobiety mają ciężko. Więcej o książce pisałam tutaj.
7. Bartosz Józefiak „Wszyscy tak jeżdżą”
To był pierwszy audiobook, jaki przesłuchałam w minionym roku i powiem Wam, że słuchanie tej książki podczas jazdy samochodem sprawia, że automatycznie ściąga się nogę z gazu. Fajny kawał dziennikarskiej pracy. Lubię reportaże, a ten zdecydowanie jest przygotowany w zgodzie ze sztuką. Daje do myślenia, porusza niewygodne tematy, momentami bulwersuje i… zostaje w głowie. Codziennie przecież słyszymy o wypadkach na drodze, o kolejnych ofiarach. Autor dociera do rodzin ofiar, do sprawców drogowych tragedii, przedstawia ich perspektywę. Warto przeczytać.
6. Ałbena Grabowska „Odlecieć jak najdalej”
Pokochałam książki tej autorki, od kiedy w ubiegłym roku po raz pierwszy sięgnęłam po powieść, która wyszła spod jej pióra. Historia wchodzącej w dorosłość Oli to lustro, w którym z pewnością może przejrzeć się wiele nastolatek. Choć snuta przez Grabowską opowieść rozgrywa się w latach 60. XX wieku, dotyczy na tyle uniwersalnych problemów, że jestem przekonana, iż każda czytelniczka znajdzie tam echo swoich rozterek z czasów wczesnej młodości. Rodzinne tajemnice, pierwsze zauroczenia, trudne decyzje, które zaważą na przyszłości bohaterów – wszystkie te motywy są tak zgrabnie poprowadzone, że przez książkę dosłownie się płynie aż do zaskakującego finału.
5. Mira Marcinów „Bezmatek”
Zaskoczyła mnie ta książka niesamowicie. Słuchałam jej w wersji audio i być może też ten sposób odbioru wpłynął na to, że powieść ta znalazła się w tym zaszczytnym gronie. To mocna historia, opowiedziana w sposób niezwykle emocjonalny, choć te emocje są jakby ukryte między wierszami. Z jednej strony jest prosto, wręcz brutalnie, a z drugiej jest w tej książce jakaś poetyckość, są momenty, kiedy łzy napływają do oczu, są też takie, które wręcz wymuszają zatrzymanie i przetrawienie płynącej z nich treści. To książka o relacjach, o odkrywaniu, uświadamianiu sobie pewnych kwestii, o żalu, tęsknocie, ale też trochę o idealizowaniu przeszłości, o niesprawiedliwym podziale ról w rodzinie… Jestem pewna, że każdy czytelnik, w zależności od własnych doświadczeń i etapu życiowej świadomości, na jakim aktualnie jest, odkryje w tej książce coś innego i fascynującego. Mocna rzecz.
4. Magda Skubisz „Wilcze znamię”
Czwarta część sagi rodu Tyszkowskich nareszcie przynosi pewien przełom, na który z pewnością wielu czytelników (w tym ja) oczekiwało. Mam wrażenie, że z każdym kolejnym tomem robi się coraz ciekawiej, a autorka wyraźnie rozwija swój pisarski warsztat, nie szczędząc przy tym humorystycznych akcentów, które sprawiają, że momentami trudno nie parsknąć śmiechem, kiedy czytamy o kolejnych przygodach Antoniego. Znów nie zabrakło tu dworskich intryg, w wyniku których Katja chwilowo odzyskuje wolność, jednak jak się okazuje wpada z deszczu pod rynnę. Gorąco polecam całą serię, jest idealna na małe smuteczki i chwilowy spadek nastroju.
3. Bartosz Jemioła „Co radzą zioła?”
Napisałam obszerną recenzję tej publikacji, więc do niej odsyłam zainteresowanych. To naprawdę znakomite opracowanie, dotykające wielu niezwykle istotnych, a pomijanych w innych tego typu podręcznikach zagadnień, jak choćby interakcje leków z ziołami. Znajdziecie tu również absolutne podstawy ziołowego BHP. Podobno drugi tom pojawi się w tym roku. Czekam z niecierpliwością.
2. Malcolm xD „Eskapada”
Po tym jak mąż przekonał mnie do obejrzenia „Emigracji” (która okazała się idealnym odmóżdżaczem na weekendowe wieczory), po prostu musiałam sięgnąć po książkę i chyba po raz pierwszy w historii przyznaję, że serial jest lepszy od literackiego pierwowzoru, ale tylko dlatego, że dodano tam kilku smaczków i lekko zmodyfikowano parę niuansów, co tylko wyszło na dobre tej historii. Jeśli jeszcze nie znacie serialu – gorąco polecam. Z kolei drugi tom – „Edukacja” – jakoś mnie nie porwał, być może ze względu na to, w jakich okolicznościach go czytałam, ale generalnie niewiele mi zostało w głowie z tej książki. Za to najnowsza część przygód Malcolma i Stomila totalnie mnie kupiła. „Eskapada” jest dopracowana w każdym szczególe, tak pod względem fabularnym, jak i językowym. Kocham styl autora, te wtrącenia, rzucone niby mimochodem żarciki i mrugnięcia do czytelnika. Europa staje przed głównymi bohaterami otworem i wydaje się, że wreszcie los się do nich uśmiechnął. Jednak niesamowity wręcz dar wpadania w kłopoty, albo raczej znajdowania się w miejscach, w których „się dzieje”, znów da o sobie znać. Idealna lektura, jeśli potrzebujecie wychillowania i oderwania myśli od codziennych problemów.
1. Łukasz Orbitowski „Inna dusza”
To pozycja, którą przesłuchałam jako jedną z pierwszych, w początkach mojej ubiegłorocznej przygody z tym typem książki. Zdecydowanie żadna powieść nie zrobiła na mnie w ciągu ostatnich miesięcy tak ogromnego wrażenia. Znam już co nieco prozę Orbitowskiego, ale „Inna dusza” to dla mnie mistrzostwo – jedna z takich książek, po których trudno uwierzyć, że dany autor może napisać coś lepszego. I nie, to nie sentyment do lat 90., który rzeczywiście pojawia się w trakcie czytania, kiedy czytelnik przenosi się wspomnieniami do tego czasu i odnajduje cząstkę siebie w marzeniach książkowych bohaterów. To raczej umiejętność mistrzowskiego wręcz budowania psychologii postaci, genialnego opowiadania o rzeczywistości tamtych lat i zadziwiające wręcz studium rodziny dotkniętej problemem alkoholowym, w której wszyscy cierpią, ale jednocześnie wydają się być w pewien pokrętny sposób pogodzeni z losem. Urzekła mnie surowość, z jaką opowiedziana jest ta historia, a jednocześnie przeraziła świadomość, że to powieść oparta na faktach. To książka, która ma niepowtarzalny klimat i na długo zostaje w pamięci. Bardzo polecam!


