Anatomia choroby ksiazka
Regał

 Norman Cousins „Anatomia choroby”

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam wszelakie książki traktujące o zdrowiu człowieka, a zwłaszcza takie pokazujące pozamedyczne sposoby uzdrawiania naszego organizmu. Publikację „Anatomia choroby” Normana Cousinsa przeczytałam w ekspresowym tempie i z nieskrywanym zachwytem. Autor opisuje w niej swoje zmagania z różnego rodzaju dolegliwościami oraz alternatywną ścieżkę leczenia, na którą się zdecydował, gdy konwencjonalna medycyna nie potrafiła uśmierzyć bólu, z jakim się borykał. To kolejna książka, w której pojawiają się informacje o niezwykłej skuteczności mega dawek witamin w leczeniu wielu chorób. A ponieważ koncerny farmaceutyczne nie mogą opatentować witamin, dlatego tak bardzo próbuje się ośmieszyć tych, którzy potwierdzają skuteczność choćby witaminy C, podawanej w dużych dawkach, jako remedium na różnego rodzaju choroby.

Zaskakująco aktualne przesłanie

Mimo iż „Anatomia choroby” została napisana w 1979 roku, czyli już blisko pół wieku temu, jej treść nie traci na aktualności. Fascynuje mnie, że już wtedy tak wiele mówiło się o holistycznym podejściu do leczenia pacjentów, a autor tej wyprzedzającej swoją epokę książki, wielokrotnie podkreśla, że w Ameryce lat 60. i 70. w kształceniu przyszłych lekarzy duży nacisk kładziono na kwestie właściwego odżywiania u pacjentów. Mimo, że od wieków wiadomo, iż pokarm, który przyjmujemy, ma ogromne znaczenie dla naszego zdrowia i ogólnego samopoczucia, to w dobie fast foodów i przepisywania antybiotyków na każde przeziębienie, wydaje się, że  i lekarze, i pacjenci, zapomnieli o tej jakże podstawowej – a kluczowej – kwestii. Nasze ciało jest nieodłącznie powiązane z umysłem i uświadomienie sobie tej kwestii jest pierwszym krokiem do zrozumienia, że zaburzenie w jednej sferze, będzie powodować konsekwencje w innej. Nasze myśli, emocje, to w jaki sposób odbieramy rzeczywistość – wszystko to wpływa na stan naszego ciała. A jeśli powiem Wam, że autor „Anatomii choroby” testował na sobie leczenie śmiechem, czy to nie będzie to wystarczająca zachęta do sięgnięcia po tę książkę?

System, zaufanie i profilaktyka

Książka Cousinsa pozwala też spojrzeć wstecz na kształtowanie się systemu opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych. I jest to z wielu względów intrygująca podróż, zwłaszcza jeśli porównamy to ze zmianami, jakie na przestrzeni lat zachodziły w naszym rodzimym systemie. Świetnie czytało się też o badaniach nad efektem placebo i rozmaitymi kwestiami, które mają wpływ na powrót do zdrowia (m.in. mam tu na myśli nastawienie pacjenta po usłyszeniu diagnozy). Nie ukrywam też, że podejście autora, polegające na ograniczonym zaufaniu do ekspertów, od kilku lat jest mi szczególnie bliskie (bo przecież nikt nie zna nas tak dobrze jak my sami, a już na pewno nie lekarz, z którym widzisz się pierwszy raz w życiu), więc „Anatomię choroby” przeczytałam z naprawdę wielkim zainteresowaniem i z nie mniejszą przyjemnością. Ta niewielka objętościowo książeczka ma w sobie naprawdę bogatą treść i osoby, które zmagają się  w życiu z jakimiś przewlekłym chorobami, albo trudnymi do zdiagnozowania przypadkami, koniecznie powinny ją przeczytać. A wszyscy inni powinni pójść w ich ślady, tak… profilaktycznie. Bo przecież profilaktyka jest najważniejsza.

*współpraca recenzencka z Wydawnictwem Biały Wiatr

Visited 1 times, 2 visit(s) today
0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Starsze
Nowsze Most Voted
0
Skomentujx