aleksandra seliga goloborze starucha
Regał

Aleksandra Seliga „Gołoborze. Starucha”

Miałam nieco obaw przed sięgnięciem po finałowy tom serii „Gołoborze”, gdyż poprzednia część kompletnie rozminęła się z moimi oczekiwaniami. Jednak byłam ciekawa jak autorka przedstawi kolejne wcielenie Nawojki, a warto tutaj wspomnieć, że akcja ostatniego tomu serii rozgrywa się w czasach współczesnych. I muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Nawojka, która teraz żyje jako Dobromiła, staruszka z dolegliwościami typowymi dla jej dość zaawansowanego wieku momentami przypominała mi Jagę z serii Katarzyny Bereniki Miszczuk „Kwiat paproci”. Nie brakuje jej ciętego humoru, lubi stawiać na swoim, a jej obserwacje dotyczące rzeczywistości są niezwykle celne. Ujęły mnie zwłaszcza jej ironiczne spostrzeżenia na temat współczesnych wierzeń i prawdziwej mieszanki kulturalno-duchowo-etnicznej, którą podsumowywała podczas świątecznych celebracji.

goloborze opinie

Zagadki kolejnych wcieleń

W ostatnim tomie serii spotykamy wielu bohaterów znanych z poprzednich części sagi – oczywiście żyją oni w kolejnych wcieleniach, zatem przybrali nowe imiona. Przyznam, że była to całkiem fajna zabawa domyślać się, kto jest kim. Nawet Weles występuje w nieznanej dotąd formie – jako człowiek biznesu, co osobiście odebrałam jako mrugnięcie autorki do wszystkich fanów słowiańskiej fantastyki. Ciekawym zabiegiem było również nazwanie wnuczki Dobromiły imieniem, jakie główna bohaterka nosiła w pierwszym tomie. Jak przypuszczam miało to symbolizować domknięcie, zakończenie pewnego cyklu, a takich symbolicznych znaczeń było w tym finałowym tomie o wiele, wiele więcej. Nie zabrakło również słowiańskich demonów, które mimo wierzeniowych rewolucji, przemian technologicznych i obyczajowych przetrwały w tym tajemniczym, wręcz mitycznych miejscu, jakim jest Łysa Góra.

Kobieta u kresu życia

Gołoborze. Starucha” to znakomite zwieńczenie serii. Po doskonałym pierwszym tomie miałam apetyt na więcej. Druga część dość mocno mnie rozczarowała, ale na szczęście zakończenie tej historii zatarło niemiłe wrażenie i śmiało mogę stwierdzić, że autorka obroniła swój pomysł, który po lekturze drugiego tomu wydał mi się nieco chybiony. Ogromne brawa należą się Aleksandrze Selidze za ukazanie głównej bohaterki także w tej najmniej atrakcyjnej fazie życia, czyli u jego schyłku, z detalami opisując jej samopoczucie i przemyślenia jakie towarzyszą człowiekowi na tym końcowym etapie ziemskiej wędrówki. W czasach, kiedy panuje wszechobecny kult młodości uczynienie główną bohaterką starszej kobiety okazało się wyzwaniem, z którym Seliga poradziła sobie koncertowo.

Mieszanka wybuchowa

Seria „Gołoborze” zdecydowanie zasługuje na uwagę, nawet jeśli niekoniecznie po drodze Wam z fantastyką. Być może jako fanka książek z motywami słowiańskimi nie jestem tu do końca obiektywna, ale mimo iż mam na swoim koncie kilkanaście przeczytanych książek w podobnym klimacie, uważam, że ta seria zdecydowanie wyróżnia się na tle gatunku. Jak pisze autorka w posłowiu jej celem było uczynienie z tej serii powieści, które nie dają się wepchnąć w żadne literackie ramy. I zdecydowanie jej się to udało. „Gołoborze” jest mieszaniną powieści historycznej, slavic booka, kryminału, romansu, horroru, komedii obyczajowej (tu zwłaszcza ostatni tom) i fantastyki. I wyszła z tego całkiem udana mieszanka. Jeśli znacie poprzednie części, koniecznie sięgnijcie po tę nowość, a jeśli jeszcze nie czytaliście tej serii, czym prędzej nadrabiajcie zaległości, zwłaszcza jeśli tęskno wam za książką, która posiada wciągający klimat, ciekawych bohaterów i zapewni Wam znakomitą literacką rozrywkę.

*współpraca recenzencka z TaniaKsiazka.pl

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx