Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały – recenzja

Do niedawna nie przepadałam za poradnikami, wręcz omijałam je szerokim łukiem. A już sięganie po poradniki dotyczące wychowania dzieci uważałam za kompletną stratę czasu. Ale przychodzi w życiu taki moment, że jest trudno, a ty szukasz rozwiązania, jakiegoś pomysłu, świeżego spojrzenia na jakąś kwestię. I tak właśnie było z książką Joanny Faber i Julie King „Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały”. Zwłaszcza urzekł mnie podtytuł „Poradnik przetrwania dla rodziców dzieci w wieku 2-7 lat”. O ile z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że kluczowe jest przetrwanie pierwszych dwóch lat życia dziecka, to później, mimo iż jest nieco łatwiej, bo zazwyczaj zamiast wrzeszczeć, twoja latorośl potrafi wyartykułować swoje potrzeby, to mimo wszystko zdarzają się trudniejsze chwile, w których zastanawiasz się jak powinnaś zareagować. A przy dzieciach rzadko ma się czas na zastanawianie. Więc posiadanie w zanadrzu kilku sztuczek, jakie podpowiadają autorki tego bestsellera, w kryzysowych sytuacjach może bardzo ułatwić życie.

Co mówić, a czego nie mówić?

Joanna Faber i Julie King poruszają w swojej książce wiele różnorodnych konfliktogennych kwestii, z jakimi każdy rodzic prędzej czy później musi się zmierzyć. Jak zareagować, gdy dziecko nie chce się rano ubierać, albo gdy ucieka na ruchliwym parkingu? Co robić, by maluch zaczął sprzątać swoje zabawki? Jak opanować dziecięcą histerię w sklepie? Jak reagować, gdy dzieci kłamią lub skarżą? To tylko niektóre z poruszanych w książce kwestii. Autorki podpowiadają różnorodne rozwiązania, jakie można zastosować, gdy staniemy oko w oko z niechętnym do współpracy maluchem, który za wszelką cenę chce postawić na swoim. A co istotne wszystkie sugerowane rozwiązania konfliktogennych sytuacji biorą pod uwagę interesy obu stron. Autorki wielokrotnie podkreślają, że groźby czy zakazy nie są dobrą metodą osiągnięcia porozumienia z dzieckiem. Wrażenie na czytelniku robią zwłaszcza przykłady zachowań dorosłych względem dzieci przeniesione na relacje dorosły – dorosły. Jeśli kiedykolwiek w relacjach z dziećmi brakowało wam empatii, ta książka sprawi, że niejednokrotnie ugryziecie się w język, zanim rzucicie w stronę dziecka jakimś mało przyjemnych, a znanym od pokoleń frazesem.

Rodzicielskie must have

„Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały” to moim zdaniem lektura obowiązkowa nie tylko dla rodziców dzieci w wieku 2-7 lat, jak wieszczy napis na okładce. Ta książka może pomóc też na wielu innych płaszczyznach. Przykłady z życia wzięte, których publikacja zawiera naprawdę pokaźne ilości, dowodzą, że nie ma sytuacji bez wyjścia i jeśli jeden sposób nie zadziała, warto próbować innych, a być może stworzyć własne rozwiązania, zainspirowane tymi zamieszczonymi w książce. Na pewno po lekturze książki Joanny Faber i Julie King poczujecie się zmotywowani do tego, by bardziej cierpliwie i empatycznie podchodzić do problemów, jakie spotkacie na swojej rodzicielskiej drodze. Dzieci rozumieją naprawdę wiele i nawet jeżeli wydaje nam się, że nie słuchają, to i tak słyszą. O tym nigdy nie wolno zapominać. Nawet jeśli nie jesteście fanami poradników, za to jesteście rodzicami maluchów, dajcie szansę tej książce, bo jestem pewna, że pozytywnie wpłynie ona na wasze relacje z dzieciakami.

Ogólna ocena 8/10

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x