Lepiej być może

Magda Kardyś
magia slow jak pisac teksty ktore porwa tlumy
Regał

Joanna Wrycza-Bekier „Magia słów” – recenzja

Jak przykuć moją uwagę i sprawić, że nie przejdę obojętnie wobec danej książki? Są dwa sposoby – pierwszy z nich to przyciągająca wzrok, estetyczna okładka; drugi to użycie w tytule słowa magia. Już wiecie, który z nich zadziałał w przypadku tej konkretnej, ocenianej tutaj przeze mnie książki. Choć obiecałam sobie, że w tym roku będę czytać mniej poradników na rzecz literatury obyczajowej, to już na początku roku musiałam się złamać, bo… po prostu lubię tego typu książki. Uwielbiam wszelkiego rodzaju opracowania traktujące o pisaniu. Kocham rozpracowywać warsztat autora, dowiadywać się nowych rzeczy na temat wprowadzania zwrotów akcji w powieściach, czy budowania napięcia. W ubiegłym roku zachwyciła mnie książka Stephena Kinga, w której dzielił się on praktycznymi wskazówkami na temat tworzenia powieści. Tym razem chciałam sprawdzić pisarskie wskazówki z naszego polskiego podwórka, a przyznajcie sami, czy tytuł „Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy” nie ma w sobie czegoś elektryzującego, co sprawia, że bardzo, bardzo, bardzo chcecie tę książkę przeczytać?

Nie tylko dla piszących

Joanna Wrycza-Bekier jest doktorem nauk humanistycznych (pewnie powinnam napisać doktorką, ale wciąż jakoś mi nie leżą niektóre feminatywy) z wieloletnim doświadczeniem w badaniu tekstów literackich, internetowych i reklamowych. Jest też blogerką oraz autorką kilku książek poświęconych sztuce pisania. Muszę przyznać, że po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością autorki właśnie na kartach „Magii słów”, ale od pierwszych zdań widać w tym poradniku ogromne doświadczenie pani Joanny, pasję i talent do tworzenia wciągających historii. Niby to poradnik, a czytało się go jak wciągającą powieść. To tylko potwierdza fakt, że jak ktoś umie pisać, to będzie tworzył znakomite teksty w każdym gatunku.

Zmiana perspektywy

Czy Wy też tak macie, że czasami podczas czytania umykają Wam istotne fakty dotyczące jakiejś postaci, zapominacie o wydarzeniu, które powinno mieć kluczowe zdarzenie dla całej akcji i potem trudno Wam się połapać w całej historii? Okazuje się, że to wcale nie musi być Wasza wina, Wasze nieuważne czytanie, czy roztargnienie. To raczej błąd autora. Joanna Wrycza-Bekier tłumaczy, że w dobrej powieści wszystkie istotne fakty powinny być przedstawione tak, by czytelnik je zauważył, nawet jeśli zostały rzucone mimochodem. I jeśli jakieś opisy wydają się Wam zbędne, kiedy czytacie daną powieść, to… być może macie rację i rzeczywiście zostały tam umieszczone, żeby liczba znaków w tekście się zgadzała. Mistrzowie pióra podkreślają, że w powieści nie ma miejsca na zbędne słowa, opisy postaci, które nic nie wnoszą do fabuły. Wielu naszych rodzimych autorów powinno sobie wziąć do serca te rady, bo mam wrażenie, że coraz więcej książek jest „przegadanych”, a gdyby wyciągnąć z nich to, co naprawdę istotne, całość zmieściłaby się na 100 stronach, a nie na ponad 300 – bo tyle zazwyczaj liczy przeciętna powieść.

Jak Cię czytają, tak Cię… odbierają

Mimo iż w „Magii słów” pokazany jest proces tworzenia tekstu głównie ze strony pisarza, to autorka często zwraca też uwagę, jak dane słowa, czy sposób sformułowania myśli mogą zostać odebrane przez czytelnika. I powiem Wam, że niektóre przykłady mocno otwierają oczy. Sama zdaję sobie sprawę, że część moich tekstów jest sztywna i oficjalna. Czy rzeczywiście taka jestem? Czy raczej nadal mimo ponad dwóch lat blogowania, czasami mam opory, żeby się przed Wami otworzyć? Autorka „Magii słów” pokazuje jak ożywić swoje utwory, jak wystrzegać się tekstowych wampirów energetycznych,  jak zaciekawić czytelnika i jak nie zaśmiecać tekstu skamielinami, zuchwalcami czy podróbkami. Brzmi interesująco, prawda? Zapewniam Was, że ta nowość mimo iż skierowana jest głównie do osób zajmujących się pisaniem, dla nałogowych czytaczy też będzie wciągającą lekturą. Ja czytałam ją z równą przyjemnością, z jaką czytam dobrą powieść. Bo powieściowych fragmentów też w niej nie brakuje…

Ucz się od najlepszych

Choć Joanna Wrycza-Bekier w swojej najnowszej książce podaje wiele stworzonych przez siebie przykładów mistrzowskiego i nieco mniej wprawnego operowania słowem, to jednak dominującą rolę w książce odgrywają przykłady zaczerpnięte z powieści klasyków literatury. Analiza fragmentów dzieł Iana Fleminga, Ernesta Hemingwaya czy Agathy Christie to zdecydowanie moje ulubione punkty w tej książce. Przyglądanie się w jaki sposób mistrzowie literaccy przedstawiają wykreowanych przez siebie bohaterów, jak tworzą ich charakterystykę, jak wprowadzają napięcie i jak dodają dynamiki powieściowej akcji było czystą przyjemnością. Żałuję, że tych przykładów nie znalazło się w książce więcej.

Rzadko kiedy zastanawiam się jak dany autor buduje napięcie (ok, samo nasuwało mi się to np. podczas czytania książek Magdy Stachuli, bo tam napięcie było budowane iście mistrzowsko), jak przedstawia swoich bohaterów (to dlatego czasem ziewałam z nudów nad ostatnimi tomami sagi o Lipowie Katarzyny Puzyńskiej) i jakie zabiegi stosuje, by wodzić za nos czytelnika, kompletnie zaskakując go na ostatnich stronach powieści (tu jako wzór mogę postawić Wojciecha Chmielarza). Dzięki „Magii słów” będę na pewno bardziej uważna w trakcie czytania, ale też podczas tworzenia własnych tekstów. Bo tworzenie dobrego tekstu to sztuka i wszyscy, którzy chcą uchodzić za artystów słowa, powinni nieustannie o tym pamiętać.

Moja ocena 9/10

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze

0
Skomentujx
()
x