Lepiej być może

Magda Kardyś
stacja jagodno recenzja
Regał

Karolina Wilczyńska – „Stacja Jagodno” – recenzja

Seria Karoliny Wilczyńskiej „Stacja Jagodno” to ostatnie książki, jakie wypożyczyłam w bibliotece jeszcze przed zamknięciem tego przybytku kultury. Teraz zostają mi więc tylko własne (niemałe) zbiory. Na kilka najbliższych miesięcy książek mi na pewno nie zabraknie. Zobaczymy jak będzie z czasem na ich czytanie. Póki co pochłaniam książki jedna za drugą, wobec czego wiele rzeczy cierpliwie musi poczekać na swoją kolej, ale bardzo  potrzebuję tego oderwania od rzeczywistości, a książki, zwłaszcza takie jak ta seria Wilczyńskiej są do tego idealnym środkiem.

Znów oceniłam po okładce

Po serię „Stacja Jagodno” sięgnęłam, bo (o zgrozo, kiedyż się z tego wyleczę) spodobały mi okładki tych książek. Już nie raz mnie to zgubiło, jednak w tym przypadku spotkało mnie miłe zaskoczenie. Na początek wzięłam cztery od razu zakładając, że jeśli nie spodoba mi się pierwszy tom, po resztę wcale nie sięgnę – oddam bez czytania, co mimo wszystko czasem mi się zdarza. Pierwszy tom serii, zatytułowany „Zaplątana miłość”, może mnie nie porwał, ale na pewno zaciekawił. Na tyle mocno, że sięgnęłam po drugi – „Marzenia szyte na miarę”. A potem to już poleciało „Po nitce do szczęścia” i „Serce z bibuły” przeczytałam w kilka wieczorów i jeśli tylko miałabym pod ręką kolejne tomy, bez wątpienia właśnie teraz siedziałabym pogrążona w lekturze, zamiast pisać tę recenzję. Tymczasem muszę poczekać na ponowne otwarcie biblioteki i liczyć, że nikt mi tych książek nie sprzątnie sprzed nosa.

Książki dobre na trudne czasy

Powiem wam, że lepiej nie mogłam trafić, licząc na lekką lekturę (co nie znaczy płytką i bezwartościową) i szukając bohaterów, którzy wciągną mnie w swój świat tak, że choć na chwilę będę mogła się oderwać od tego, co dzieje się w kraju i na świecie. A co się dzieje to wszyscy wiemy. Tymczasem Jagodno i całą jego okolicę polubiłam od pierwszej chwili. Urzekła mnie postać babci Róży i ten sielski klimat małej podkieleckiej miejscowości. Do głównej bohaterki – Tamary jakoś nie zapałałam sympatią, ale opowiedziane przez Wilczyńską historie i stopniowo wprowadzani w kolejnych tomach bohaterowie mimo całej swojej nieco baśniowej otoczki wydają się całkiem realni. A to właśnie w książkach cenię najbardziej.

stacja jagodno karolina wilczynska

Podoba mi się, że w kolejnych tomach Tamara staje się tylko tłem, a czytelnik poznaje bardziej szczegółowo losy innych, nie mniej interesujących bohaterów. Zwłaszcza tom czwarty – „Serce z bibuły” i przedstawione w nim kobiece bohaterki bardzo przypadły mi do gustu. Wilczyńska w opowiadanej przez siebie historii wplata życiowe mądrości, które być może podane w inny sposób wydawałyby się płytkie i budziłyby irytację, ale czytane między wierszami, przypominają czytelnikowi o najważniejszych, powiedziałabym fundamentalnych prawdach i nierzadko skłaniają do refleksji. I tak w kolejnych tomach przypominamy sobie, że znalezienie równowagi między życiem rodzinnym a zawodowym to niezwykle istotna kwestia, że nigdy nie wolno rezygnować z siebie i swoich marzeń, że czasem na realizację swoich planów musimy trochę poczekać, ale nie wolno za wcześnie się poddawać, wreszcie- że czasem przypadkowe spotkanie czy z pozoru błahe wydarzenie może zapoczątkować wielką życiową zmianę.

Wilczyńska nadzieją polskiej literatury kobiecej

Wiem, że to hasło brzmi jak żywcem wzięte ze sztandarów epoki słusznie minionej, ale taki był zamysł – miało być nieco przewrotnie. To nie pierwsze książki Karoliny Wilczyńskiej, jakie wpadły w moje ręce i muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem, jak zgrabnie buduje ona kolejne przedstawiane w swoich powieściach historie. Daleko im do banału, którym aż ocieka większość publikacji stojących na półkach z etykietą „literatura kobieca”. W powieściach Wilczyńskiej są czasem dość zaplątane, a tym samym intrygujące historie (jak wątek z hrabiankami Leszczyńskimi), są wątki miłosne, ale poprowadzone tak, że bohaterowie, którzy „mają się ku sobie” niekoniecznie od razu padają sobie w objęcia, jest kobieca solidarność i bezinteresowna pomoc – słowem – te rzeczy, za którymi często tęsknimy i których na co dzień czasem nam brakuje, choć powinny być czymś normalnym i oczywistym.  Z przyjemnością sięgnę więc po kolejne tomy tej serii i mam nadzieję, że będą one równie dobre jak pierwsze cztery, które mam już za sobą. Jeśli więc szukacie dobrych książek na te trudne czasy, to śmiało możecie sięgnąć po powieści Karoliny Wilczyńskiej, a zwłaszcza te z serii „Stacja Jagodno”. To aż 11 tomów, więc jest co czytać.

Ogólna ocena 7/10

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x