Lepiej być może

Magda Kardyś
refleksje na kwarantannie
Szuflada

Kilka refleksji o życiu w czasach kwarantanny

Oswoiliście się już z nową sytuacją? Ja po kilku dniach stwierdziłam, że to życie w kwarantannie praktycznie w ogóle nie różni się od tego, jakie prowadzę na co dzień.

Po początkowym strachu i spędzającej sen z powiek panice, jakie dopadły mnie tuż po ogłoszeniu narodowej kwarantanny, nie ma już śladu. Trochę mi zajęło, zanim poukładałam sobie wszystko w głowie, ale teraz zgodnie ze słowami piosenki:

Myślę pozytywnie, lekarz kazał myśleć pozytywnie

Myślę pozytywnie, nic mnie nie wkurwi dzisiaj

Sokół i Marysia Starosta „Myślę pozytywnie”

Z tym ostatnim akurat różnie bywa, ale staram się nie zaprzątać głowy nadmiernym myśleniem o przyszłości i doceniać tą domową, czasem niełatwą codzienność. Pozostają w temacie domowej codzienności – owszem śmieszą mnie memy traktujące o obecnej sytuacji i rodzinnym przymusowym siedzeniu w domu. Ale z drugiej strony mocno zastanawia mnie podejście wielu osób do rodzicielstwa i wspólnego spędzania czasu z dziećmi. Owszem, rozumiem, że to bywa męczące, że dzieci marudzą, czasem z nudów robią różne głupie rzeczy, ale na litość boską, nie róbcie z siebie męczenników! Chyba jeśli ktoś decyduje się na dziecko to wie, że nie urodzi się ono od razu samodzielne i pełnoletnie, ale że czeka go wiele lat wyzwań, nieprzespanych nocy i życie w poczuciu nieustannego strachu o tę bezbronną istotę. A tymczasem odnoszę wrażenie, że niektórzy rodzice zaraz po urodzeniu chcieliby się tego dziecka pozbyć, a im jest ono starsze i wbrew pozorom wymagające nadal dużo uwagi, oddanie go do na co najmniej 10 godzin dziennie do przedszkola to dla rodzica czysta radość. I kiedy nagle w obliczu takiej sytuacji, jaką mamy teraz ten rodzic staje przed perspektywą spędzenia z własnym dzieckiem całej doby, wpada w panikę, bo często w ogóle tego dziecka nie zna, nie ma pojęcia czym go zająć. Panie w przedszkolu sobie radziły, a tymczasem w domu panika i załamywanie rąk nad swoim strasznym losem. No nie rozumiem tego. 

Ja to chyba mam psychikę co najmniej tak silną jak Paweł Deląg w filmie „Chłopaki nie płaczą”, bo wielu rodziców już po kilku dniach siedzenia z dziećmi w domu jest bliskich obłędu, ja tymczasem „siedzę” prawie trzy lata i mam się chyba zupełnie nieźle.

Co robić w czasie kwarantanny?

Podobnie nie rozumiem tych, którzy narzekają, że nie wiedzą co zrobić z wolnym czasem, którego nagle mają w nadmiarze. Borze szumiący! Nie pamiętam kiedy ostatnio się nudziłam. Wręcz odwrotnie – ciągle myślę ile jeszcze rzeczy chciałabym zrobić, a na wiele z nich zwyczajnie brakuje mi czasu. Nienawidzę określenia, że „wszystko jest kwestią organizacji”, bo moim zdaniem nie jest. Bardziej to ustalanie priorytetów i wybieranie tego, co musi być zrobione natychmiast, a co może poczekać na bliżej nieokreśloną przyszłość. Są dni, że uda się zrobić jedną rzecz z listy, a są też takie, że wykonujemy plan ponad normę. Tu mała dygresja – czy obserwowaliście kiedyś jak wasza energia jest zależna od faz księżyca? Spróbujcie to zrobić, a gwarantuję, że może to was nieźle zaskoczyć.

Wracając do tematu – jeśli macie poczucie zmarnowanego czasu to internet jest kopalnią inspiracji i pomysłów co z tym wolnym czasem zrobić – wielu internetowych twórców w tym szczególnym czasie udostępnia swoje produkty za darmo, albo w bardzo atrakcyjnych cenach. Można poszukać interesujących nas kursów, audiobooków, e-booków, filmów, seriali, wziąć udział w transmisjach live prowadzonych przez popularnych pisarzy (np. w zeszły poniedziałek na swoim facebookowym profilu Zygmunt Miłoszewski czytał fragmenty swojej najnowszej powieści, a Wojciech Chmielarz codziennie wrzuca nowy rozdział pisanej na bieżąco historii), obejrzeć tutoriale DIY, znaleźć inspiracje do zmian w mieszkaniu, zrobić porządki w garderobie (jak to jest, że to miejsce, gdzie – poza kuchnią – bałagan robi się najszybciej?). Możliwości mamy wręcz nieograniczone.

I na koniec jeszcze kilka luźnych refleksji

Korzystajmy z tego, że mimo narodowej kwarantanny tak naprawdę możemy wyjść z domu. Wybierzmy się na spacer do lasu, nad jezioro, w jakieś odludne miejsce, posłuchajmy śpiewu ptaków, powygrzewajmy twarz do słońca, a na pewno wrócimy do domu naładowani nową energią.

Dzięki Bogu za InPost, paczkomaty i wprowadzoną niedawno możliwość otwarcia skrytki z paczuchą zdalnie z pomocą aplikacji. Drodzy właściciel InPostu, wiedzcie, że dzięki wam wielu ludzi może spać spokojniej w tych niełatwych czasach. Nigdy wam tego nie zapomnę!

Nie ma sensu martwić się rzeczami, na które nie mamy wpływu. Im szybciej sobie to uświadomimy, tym lepiej dla naszego zdrowia psychicznego.

Msza św. oglądana za pośrednictwem telewizji może być lepiej przeżyta, niż ta w kościele.

Zaufajmy Stwórcy, bo jestem pewna, że ta cały sytuacja z SamiWiecieCzym (nie chcę już używać tego wałkowanego na prawo i lewo słowa na k) była nam w jakiś sposób potrzebna, żeby trochę zastopować ten rozpędzony świat i zwrócić naszą uwagę na to, co tak naprawdę się w życiu liczy.

Ludzie zaczęli piec chleby! W sklepach próżno szukać drożdży, a i z zapasami mąki różnie bywa. Podoba mi się ten powrót do tradycji. Może paradoksalnie życie w cieniu epidemii wyjdzie wielu osobom na zdrowie.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x