miszczuk gniewa opinie
Regał

K.B. Miszczuk „Gniewa” – recenzja

Katarzyna Berenika Miszczuk długo kazała czekać na kolejną część przygód Jarogniewy. Wydana pod szyldem nowego wydawnictwa, w nieco odmienionej szacie graficznej „Gniewa”, zachwyca okładką, moim zdaniem najpiękniejszą z całej serii. Jeśli zaś chodzi o fabułę powieści, to już na wstępie muszę przyznać, że lekko mnie ona rozczarowała. Było słowiańsko, magicznie, z dużą dozą humoru, ale czegoś mi w tej książce zabrakło. Może zbyt mocno miałam jeszcze w pamięci niedawno przeczytaną książkę „Gołoborze. Panna” Aleksandry Seligi, bo gdybym miała porównać te dwie książki, to „Gniewa” wypada na tym tle zdecydowanie słabiej.

Powrót do Bielin

Zupełnie nie potrafię zrozumieć, dlaczego Katarzyna Berenika Miszczuk historię Gosławy postanowiła zakończyć w momencie, kiedy wychodzi ona za mąż i rodzi dziecko. Czy to jest koniec bajki dla każdej kobiety? Uważam, że właśnie wtedy może się zrobić naprawdę ciekawie. I choć w zestawieniu Gosława – Jarogniewa o wiele większą sympatią darzę pyskatą Jagę, niż neurotyczną Gosię, to jednak z chęcią poczytałabym o dalszych losach żony Mieszka. Nie mniej jednak miło było znów wrócić do Bielin i poznać kolejny fragment biografii Jagi. Choć muszę przyznać, że powrót ten trochę przypominał spotkanie z dawno niewidzianą, a kiedyś lubianą koleżanką, podczas którego okazuje się, że aktualnie trochę brakuje Wam wspólnych tematów, bo każda poszła w swoją stronę i jesteście teraz zupełnie innymi ludźmi, niż w czasach szkolnych. Było miło, ale to już nie to co kiedyś.

Zbyt długa przerwa?

Może te moje odczucia wynikają z długiej, bo aż trzyletniej przerwy pomiędzy „Jagą” a „Gniewą”? A może to fakt, że naprawdę bardzo, ale to bardzo czekałam na tę powieść… Akcja najnowszego bestsellera z serii „Kwiat paproci” dość szybko się rozkręca, ale… mam wrażenie, że wcale tak wiele się w tej książce nie dzieje. Zanim wreszcie doszło do ślubu Jagi i Mszczuja (to nie żaden spoiler, bo wiadomo z poprzednich części, że byli małżeństwem), kilka razy zdarzyło mi się ziewnąć. Sama postać Mszczuja jest przeurocza i w tym tomie to właśnie młody kapłan zdecydowanie był moim ulubionym bohaterem. Natomiast Jaga chwilami zaczęła mnie irytować. Owszem, jej cięty język i specyficzne poczucie humoru znane z poprzednich części i w tym tomie były obecne, ale jak na mój gust było tego o wiele za dużo, bo zamiast bawić, te nachalnie wciskane wszędzie żarciki i zaczepne odzywki głównej bohaterki, z czasem zaczęły być męczące.

katarzyna berenika miszczuk gniewa

Świat słowiańskich bogów

Kolejny tom serii „Kwiat paproci” obfituje w spotkania bohaterów ze słowiańskimi bóstwami. Kilkukrotnie pojawia się dobrze już znany czytelnikom Swarożyc, mamy też Jaryłę i epicką walkę Jagi z Marzanną. Zastanawia mnie natomiast postać bogini Mokosz, bo o ile pamiętam Gosława spotkała się z nią kilkukrotnie, zaś Jarogniewa dziwnym trafem jakoś nie mogła jej zobaczyć. Czyżby autorka sama zapomniała, co pisała w poprzednich tomach? „Gniewa” wydana w nowym wydawnictwie, notabene założonym przez samą jej autorkę, w mojej opinii wydaje się nieco oderwana od tego, do czego przyzwyczaiły nas poprzednie tomy. Tu na pierwszy plan wysuwa się humor, tam pierwsze skrzypce grała akcja, była jakaś intryga, tajemnica. Choć „Gniewa” nie jest pozbawiona zagadek, to jednak mam poczucie, że są one tylko tłem dla wyrazistej postaci Jarogniewy, która zdominowała całą powieść.

Wciąż czekam

„Kwiat paproci” nadal pozostaje moją ulubioną serią książek ze słowiańskimi motywami. A ponieważ „Gniewa” zakończyła się w taki sposób, że jestem pewna, iż doczekamy się kolejnego tomu, nie pozostaje mi nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i liczyć, że następna część przygód Baby Jagi będzie bardziej zbliżona klimatem do początków cyklu. Nietypowo rozpoczęte wspólne życie Gniewy i Mszczuja na pewno skrywa przed czytelnikami jeszcze wiele tajemnic.

Moja ocena 6/10

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx