Lepiej być może

Magda Kardyś
monstera uprawa
Parapet

Monstera – wnętrzarski hit dla cierpliwych

Szał na punkcie monster trwa już dobrych kilka lat. Podejrzewam, że tak jak statystycznie w każdym polskim domu znaleźć można meble z Ikei, podobnie sytuacja ma się z monsterą. Nie są to rzadkie czy trudno dostępne gatunki (przynajmniej w tej podstawowej wersji (deliciosa) – bo variegaty osiągają na aukcjach internetowych zawrotne ceny kilkuset złotych za listek). Monstery przez długi czas kojarzyły mi się z korytarzem w mojej podstawówce, gdzie stały dwie ogromne donice z tymi, jak wtedy sobie myślałam – paskudnymi roślinami. Z biegiem czasu gust mi się zmienił i najpierw spodobały mi się roślinne motywy na ubraniach, a stąd był już tylko krok do polubienia monster. Teraz z chęcią wygospodarowałabym u siebie trochę miejsca na donicę z tą blisko dwumetrową „paskudą” ze szkolnego korytarza.

moja monstera
…i pomyśleć, że rok temu to były dwa mizerne listki

Monstery, wszędzie monstery…

Monstery są obecnie łatwo dostępne, można je kupić przy okazji codziennych zakupów, np. w popularnych dyskontach, gdzie często pojawiają się w ofercie (i równie szybko znikają). W Ikei monstery rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Ja swoją kupiłam w Biedronce na pocieszenie po tym jak moje polowanie na to zielone cudo w Ikei właśnie, zakończyło się niepowodzeniem. Monsterę mam już blisko rok. Zaraz po zakupie rozdzieliłam ją na trzy doniczki i to był świetny eksperyment, bo możecie dzięki temu zobaczyć jak dostęp do światła wpływa na wzrost monstery.

Roślinę macierzystą przesadziłam do dużej doniczki i postawiłam w miejscu, gdzie ma dostęp do rozproszonego światła z okna południowego i wschodniego. Rośnie nieźle, choć dziurawych liści nie ma zbyt wiele. Za to wciąż wypuszcza mnóstwo małych listków. Z kolei sadzonka, którą umieściłam w małej doniczce i rok temu składała się z dwóch listków, dziś wygląda tak jak na zdjęciu poniżej.

lisc monstery
Własnie wypuściła piękny, duży dziurawy liść. Można otwierać szampana 😉

Stoi na południowym oknie, co ewidentnie jej służy. Właśnie wypuściła przepięknego dziurawego liścia. Z kolei sadzonka, która startowała z trzech liści i stała na regale niedaleko południowego okna prezentuje się dość mizernie. Liście wyciągnęły się w poszukiwaniu promieni słońca i wyglądają dość smętnie. Przez rok nie pojawił się żaden dziurawy liść. W sumie urosły jej dwa liście, a jeden usechł. I jestem pewna, że to przez niedobór światła.

Internetowe mądrości na temat monstery dziurawej

Na dużej monsterze, którą od chwili zakupu otoczyłam szczególną troską, testowałam przeróżne wynalezione w czeluściach internetu triki. Ale ani nawozy, ani spryskiwanie liści, ani podlewanie wodą po gotowaniu ziemniaków nie przyniosło żadnych spektakularnych efektów. Na wielkie, dziurawe liście muszę pewnie jeszcze trochę poczekać. Ponoć monstera musi się trochę zestarzeć, zanim zacznie wypuszczać więcej dekoracyjnie postrzępionych liści.

Niemal w każdym poradniku dotyczącym uprawy i pielęgnacji monstery deliciosy znajdują się ostrzeżenia przed nadmierną ekspozycją rośliny na promienie słoneczne. Według mnie można to między bajki wsadzić. Tak naprawdę jedyną rośliną, u której zauważyłam niekorzystny wpływ  bezpośredniej ekspozycji  na słońce jest palma koralowa. Moja monstera na południowym parapecie rośnie wspaniale, choć oczywiście jak jest ponad 30 stopni i słońce mocno grzeje, to w ruch idzie roleta.

monstera bez swiatla
To zdjęcie sadzonki, która miała dość ograniczony dostęp do światła. Przez rok prawie wcale nie urosła.

Monstera zdecydowanie nie lubi nadmiaru wody. Podlewanie powinno więc być oszczędne i to dopiero wtedy, kiedy wierzchnia warstwa ziemi trochę przeschnie. Nadmiernie podlewana monstera (też to przerabiałam) zacznie gubić liście. A jeśli to nas nie zaalarmuje i nie powstrzymamy naszych hydro zapędów, być może będziemy musieli pożegnać się z naszą roślinką, bo zwyczajnie zgniją jej korzenie.

Ważna rzecz, o jakiej trzeba pamiętać, kiedy macie już nieco rozrośniętą monsterę to podpórka. Dobrze sprawdzi się tu kokosowy palik, do którego przymocujecie roślinę. W przeciwnym razie – bez podpórki – monstera będzie rozkładać liście na wszystkie strony i nie będzie to ani ładne, ani praktyczne.

monstera duza
A to „mama” monstera 🙂

Monstera (przynajmniej moja), mimo tego co piszą w internetach, nie jest wrażliwa na przeciągi. Ta na południowym parapecie niemal cały czas stoi w przeciągu, a naprawdę nie zauważyłam by w jakikolwiek sposób jej to przeszkadzało. Jednak już wspomniałam – z trafieniem w gusta roślin trzeba czasem dość mocno eksperymentować i nie wszystko, co piszą w książkach czy w internecie rzeczywiście się sprawdzi w przypadku konkretnej rośliny. Ale może właśnie w tym tkwi cały urok tej gry w zielone?

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agata

U mnie domu nie ma monstery ale kojarze podobne kwiaty ze szkolnych korytarzy 😀

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x