maria apoleika psie sucharki 2
Regał

„Psie sucharki 2”- recenzja

Zastanawiałam się ostatnio, dlaczego tak chętnie sięgam po poradniki. Z jednej strony nie przepadam za tym, żeby ktoś miał dyktować mi, co powinnam robić, a przecież na tym opiera się znakomita większość książek przynależących do tego gatunku. Jednak z drugiej strony, gdyby popatrzeć na to w kategoriach zdobywania wiedzy, nawet z najsłabszego poradnika możemy wyciągnąć jakieś przydatne treści. No i najważniejsza kwestia – sięgając po poradnik mniej więcej wiem czego się spodziewać. Chcę dowiedzieć się czegoś o pielęgnacji roślin – sięgam po poradnik poruszający ten temat. Chcę popracować nad moimi relacjami z innymi – w poradniku z zakresu psychologii powinnam znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Natomiast sięgając po jakąkolwiek powieść mam przed sobą wielką niewiadomą – może mnie porwać, ale może też okazać się stratą czasu. Dlatego nowy rok zaczęłam bezpiecznie, z poradnikiem, i to nie byle jakim, bo „Psie sucharki. Wszystkie słowa, które musisz znać, żeby obsłużyć swojego psa” to prawdziwy wydawniczy fenomen.

kto czyta psie sucharki
Imbir nie jest zbyt wdzięcznym modelem, ale tu wyjątkowo zapozował

Nie ma jak sucharki

W ogóle muszę zacząć od tego, że profil Psich sucharków, tak na Facebooku, jak i Instagramie śledzę od lat i jestem ogromną fanką tych uroczych i zabawnych komiksów/obrazków/historyjek – nie wiem jak to do końca skategoryzować. Sucharki są po prostu jedyne i niepowtarzalne i jeśli jest się właścicielem psa, to te żarty, nawet najbardziej suche, bawią, często aż do bólu brzucha ze śmiechu. Kultowe źle gotujesz, nic nie spada weszło już w naszym domu do stałego kanonu powiedzonek. Spodziewałam się, że książka będzie zbiorem takich komiksów, ale jej podtytuł „Wszystkie słowa, które musisz znać, żeby obsłużyć swojego psa” początkowo niezbyt mi się spodobał. No bo przecież psy są obecne w moim życiu od kiedy pamiętam, zatem…

Czy mogę czegoś o psach nie wiedzieć?

Okazało się, że owszem, wielu rzeczy. Więc nawet jeśli uważacie się za ekspertów od psiego wychowania, to idę o zakład, że przynajmniej kilku haseł z najnowszych „Psich sucharków” nie znaliście. Bo książka ta składa się z ułożonych alfabetycznie zagadnień związanych z szeroko pojętym psim dobrostanem. Co warte odnotowania, to fakt, iż autorka książki – Maria Apoleika, do współpracy przy opracowywaniu bardziej specjalistycznych haseł zaprosiła lekarkę weterynarii . Mamy tu więc konkretną dawkę wiedzy, także jeśli chodzi o wszelkie psie dolegliwości i sposoby radzenia sobie z nimi. Już przy literze A, zaskoczył mnie np. skład psiej apteczki, a im dalej, tym było bardziej interesująco i, jak to u „Psich sucharków” bywa, zabawnie. Zdarzało mi się nie raz i nie dwa razy parsknąć śmiechem, np. podczas czytania hasła dzieci, kałuża albo smycz. Bo oprócz poważnych haseł dotyczących hodowli psów, cech szczególnych niektórych ras, czy psich chorób, w książce znajdziemy też szereg haseł takich jak np. hopsasan, piasek czy prezent, zilustrowanych humorystycznym obrazkiem i opatrzonych zabawnym wyjaśnieniem danego słowa, oczywiście w psim języku.

wszystkie slowa ktore musisz znac zeby obsluzyc swojego psa

Solidna dawka wiedzy i humoru

Chylę czoła przed Marią Apoleiką, że w tak umiejętny sposób rozmieściła hasła z psiego słownika, by czytanie książki, mimo iż momentami dotyka ona trudnych tematów, takich jak poważne psie schorzenia, czy psia fizjologia, było jednoczesnym zdobywaniem wiedzy i świetną zabawą. Bo naprawdę bawiłam się przednio czytając tę książkę, ale po jej przeczytaniu zostało mi też w głowie sporo wiedzy, którą każdy właściciel psa powinien posiadać. Teraz już wiem, że kleszcze mogą przenosić wiele groźnych dla psiego zdrowia i życia chorób, nie tylko boreliozę czy babeszjozę. Wiem też jak zrobić psu sztuczne oddychanie (a Wy wiecie?) i jakie badania wykonywać cyklicznie swojemu pupilowi. Dowiedziałam się też, że istnieją psi krwiodawcy, a teoria dominacji niekoniecznie ma odniesienie do psio-człowieczych relacji.

Elementarz dobrego opiekuna

Tak mógłby brzmieć tytuł tej książki. Nawet jeśli traktujecie psa jak członka rodziny (w ogóle nie dopuszczam myśli, że można inaczej) i psy są obecne w Waszym życiu od lat, nie dajcie się zwieść pozorom, że o swoich czworonożnych przyjaciołach wiecie wszystko. Czytając „Psie sucharki” poznacie świat od psiej strony, poznając nowe znaczenia, z pozoru dobrze Wam znanych słów i albo utrwalicie się w przekonaniu, że jesteście wystarczająco dobrymi opiekunami dla swoich psich synusiów i córusi, albo – tak jak ja – zapragniecie być jeszcze lepszymi, uważniejszymi, troskliwszymi dla tych wspaniałych futrzastych istot.

Moja ocena 8/10

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx