dom pelen milosci maciag
Regał

Agnieszka Maciąg „Dom pełen miłości” – recenzja

O książkach Agnieszki Maciąg krążą dość skrajne opinie – albo się je uwielbia, albo wręcz przeciwnie. Ja zdecydowanie zaliczam się do grona wielbicieli jej pisarskiej twórczości, czemu już nie raz dawałam wyraz w publikowanych tutaj recenzjach. Wiecie też doskonale, że jestem typem człowieka, który od deski do deski czyta książki kucharskie. Nie inaczej było w przypadku najnowszej publikacji Agnieszki Maciąg, zatytułowanej „Dom pełen miłości”. Jest to zbiór przepisów na cztery pory roku, z uwzględnieniem świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Podejrzewam, że data premiery tego wydawnictwa nie jest przypadkowa, bo „Dom pełen miłości” to książka wręcz stworzona do tego, by stać się świątecznym prezentem.

Uczta dla zmysłów

Książki Agnieszki Maciąg oprócz tego, że mają magiczną moc ładowania czytelnika pozytywną energią, są także prawdziwą ucztą dla zmysłów. Piękna okładka, przyjemny w dotyku, gruby papier, starannie dobrane fotografie i krótkie, ale działające na wyobraźnię opisy dodane do każdej receptury – wszystko to sprawia, że chce się wracać do tej publikacji i testować zawarte w niej przepisy. Jednak zanim przejdziemy do przepisów, autorka wprowadza nas w swój świat, opowiada o swojej rodzinie, zwierzętach, kuchni i tworzeniu przytulnej, domowej przestrzeni. Kilka stron poświęca też zdrowemu odżywianiu, produktom pszczelim oraz ajurwedzie, w zgodzie z którą, jej zdaniem, powinniśmy budować swoje sezonowe jadłospisy.

Sezonowość górą!

Przyznam szczerze, że jeszcze kilka lat temu niespecjalnie zwracałam uwagę no to, czy na moim talerzu lądują głównie sezonowe produkty. Owszem, wiadomo, że w czerwcu podstawę mojego menu stanowiły truskawki i czereśnie, a w lipcu i sierpniu pomidory, ale poza tymi okresami niespecjalnie było mi po drodze z sezonowymi produktami. To zmieniło się dopiero niedawno. Najpierw zachwyciła mnie „Jadłonomia po polsku”, potem „Sezonowe Alaantkowe BLW”, zaczęłam większą wagę przykładać do korzystania z lokalnych i sezonowych produktów. I jedyne czego żałuję to fakt, że nie robiłam tego wcześniej, a przynajmniej nie na taką skalę, jak teraz.

dom pelen milosci przepisy

Kuchnia z całego świata

Agnieszka Maciąg, pracując jako modelka, zwiedziła spory kawałek świata, poznając przy tym kuchnie różnych, nierzadko egzotycznych krajów, a odbicie tych podróży można znaleźć w jej poprzednich książkach z przepisami, choćby w serii bestsellerowych „Smaków”. Także w „Domu pełnym miłości” oprócz receptur na tradycyjne i powszechnie znane potrawy, znajdziemy także przepisy z wykorzystaniem produktów, które co prawda trudno zaliczyć do znanych od wieków w polskiej kuchni, ale które dla przeciętnego Polaka nie są już raczej nowością. Czytając kilka miesięcy temu wydany w 2017 roku „Smak zdrowia”, byłam bardzo zaskoczona jak wiele rzeczy, o których w kontekście nowości pisała wtedy Agnieszka Maciąg, dziś jest czymś zupełnie zwyczajnym, jak bardzo dynamicznie zmienia się nasza codzienność i… nasza kuchnia.

I swojsko, i nowocześnie

„Dom pełen miłości” jest książką specyficzną i zawarte w niej przepisy mogą trochę zaskakiwać swoją różnorodnością. Bo oto mamy kilka receptur z użyciem np. czosnku niedźwiedziego, pokrzywy czy chrzanu, a między nimi przepisy w wykorzystaniem krewetek, awokado, wegańskich kiełbasek czy pasty tahini. I tu ktoś może oburzać się, że jakie to sezonowe i w ogóle co to za miszmasz, ale w mojej ocenie taki sposób dobrania przepisów idealnie trafia w gust szerokiej rzeszy współczesnych konsumentów.  Bo czyż nie jest tak, że większość z nas ma za sobą jakieś wegańskie eksperymenty, wiemy czym jest szakszuka i ashwagandha, a w kuchennej szafce zawsze mamy zapas mleka kokosowego? Do mnie te przepisy trafiają w stu procentach. Moja kuchnia to też takie pomieszanie z poplątaniem – raz miksuję koktajl z pokrzywą i natką pietruszki, raz gotuję ramen, a innym razem piekę tradycyjną szarlotkę, albo warzywny pasztet. Najważniejsze, by ciągle próbować nowych smaków, nie bać się eksperymentów i po prostu cieszyć się tym czasem spędzanym na przygotowywaniu posiłków.

Czy można stworzyć książkę z przepisami dla wszystkich?

Jak się okazuje – można. Niektórych ta ogromna różnorodność może trochę zaskakiwać, ale myślę, że większość osób sięgających po „Dom pełen miłości” będzie zadowolona. Są tu przepisy i dla wegan, i dla wegetarian, i dla mięsożerców. Są zupy, surówki, ciasta, koktajle i napary. Jest dużo przypraw i ziół, bo to one nadają potrawom charakteru. To książka zarówno dla miłośników tradycji, jak i tych, którzy kochają kuchenne eksperymenty i łamanie przepisów. No dobra, może trochę bardziej dla tej drugiej grupy, ale też trudno oczekiwać, że w XXI wieku sezonowa kuchnia polska będzie bazować wyłącznie na produktach lokalnego pochodzenia. Bo czymże byłby listopad bez mandarynek? A kurkuma, imbir i migdały też przecież nie pochodzą z Polski, a tak często po nie sięgamy. Skoro mamy dostęp do produktów z całego świata, dlaczego mielibyśmy z tego nie skorzystać? Jedzmy zdrowo, sezonowo i gotujmy z miłością dla siebie i swoich najbliższych. To przecież kuchnia jest sercem domu i dobrze sobie od czasu do czasu o tym przypomnieć, choćby za sprawą takich książek, pełnych ciepła i kulinarnej pasji.

Moja ocena 9/10

***

„Dom pełen miłości” mogłam przeczytać dzięki Wydawnictwu Otwartemu, które podesłało mi egzemplarz do recenzji, za co bardzo dziękuję.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx