Lepiej być może

Magda Kardyś
slowianska wiedzma zwyczaje
Regał

Dobromiła Agiles „Słowiańska wiedźma” – recenzja

Być może pamiętacie, że jakiś czas temu recenzowałam książkę „Moc czarownicy”autorstwa znanego czarownika i medium, Mata Auryna. I miałam po tej lekturze bardzo mieszane uczucia. Teraz już wiem dlaczego. To, o czym pisał Auryn pochodziło z zupełnie innego kręgu kulturowego, dlatego w żaden sposób do mnie nie trafiało. Zupełnie inaczej jest w przypadku książki Dobromiły Agiles „Słowiańska wiedźma. Rytuały, przepisy i zaklęcia naszych przodków”. Kiedy pewnego dnia wyświetliła mi się reklama tej książki, byłam pewna, że to nie przypadek i że muszę ją mieć. Już sama okładka przyciąga wzrok – twarde oprawki, zdobienia, ciesząca oko grafika. Wewnątrz także znajdziemy przepiękne ilustracje, a sama książka jest w sposób przejrzysty i przemyślany podzielona na pięć rozdziałów, które stopniowo wprowadzają nas w świat słowiańskich wierzeń.

Kim jest autorka „Słowiańskiej wiedźmy”?

W internecie nie znajdziemy zbyt wielu informacji o autorce, jednak już od pierwszych stron książki da się odnieść wrażenie, że Dobromiła Agiles naprawdę zna się na opisywanym przez siebie temacie. I choć wiele osób zarzuca jej łączenie wiccaństwa z rodzimowierstwem, to w mojej ocenie interpretacja słowiańskich obrzędów i wszystkie związane z tym kwestie opisane w książce są tym, czego wiele osób zainteresowanych kulturą i wiarą naszych przodków do tej pory bezskutecznie poszukiwało. Muszę przyznać, iż miałam pewne obawy, że to po raz kolejny będzie bestseller, którego lektura skończy się dla mnie rozczarowaniem, jednak Dobromiła Agiles w tak zgrabny i nienachalny sposób przedstawia swoją interpretację współczesnej słowiańskiej wiedźmy, że naprawdę  nie mam tej publikacji nic do zarzucenia. No, ewentualnie jakieś drobne nieścisłości w przypadku przepisów kulinarnych, które autorka licznie zamieszcza w rozdziale poświęconym słowiańskim obrzędom powiązanym z Kołem Roku. Ale to naprawdę mało istotny szczegół.

slowianska wiedzma opis

Dość obszerna jak na tego typu książkę bibliografia oraz Wstęp, w którym autorka zaznacza, iż opisywana w książce praktyka jest jej autorskim pomysłem, łączącym magię, mitologię i folklor są moim zdaniem wystarczającym dowodem nas to, że autorka „Słowiańskiej wiedźmy” czerpie z najlepszych źródeł, a jej celem nie jest narzucanie nikomu jedynej słusznej drogi, a bardziej zainteresowanie tematem rodzimych wierzeń i skłonienie czytelnika do dalszych poszukiwań w tym temacie.

Dla kogo „Słowiańska wiedźma”?

Myślę, że to znakomita książka dla osób zainteresowanych wierzeniami dawnych Słowian, dla tych, którzy chcą żyć zgodnie z rytmem natury i którzy umieją dostrzec w życiu magiczny pierwiastek. Autorka już na wstępie zaskarbiła sobie moją sympatię, gdy wyraziła swój zachwyt „Chłopami” Reymonta. Również uważam tę książkę za niezwykłe dzieło. Ten cykl życia zgodnie ze zmieniającymi się porami roku, kultywowanie tradycji przodków – to wszystko u Reymonta było przesycone jakąś magią i pewnie dlatego spodobało mi się tak bardzo, że do dziś pamiętam, jak zamiast uczyć się do matury, czytałam kolejny tomy tej niesamowitej książki. Jeśli podzielacie mój zachwyt „Chłopami”, to jestem pewna, że i „Słowiańska wiedźma” przypadnie wam do gustu.

Przeszłość ukryta w symbolach

Czy wiecie, dlaczego już w zamierzchłych czasach dawano dzieciom grzechotki do zabawy? Założę się, że niewielu z was zna prawidłową odpowiedź. Podpowiem tylko tyle, że wiąże się to też w pewien sposób z kołatkami, które także używane były przez naszych przodków w określonym celu, a obecnie możemy usłyszeć je tylko raz w roku w czasie kościelnej liturgii Triduum Paschalnego. Nawet malowanie jajek, dwanaście potraw na wigilijnym stole, albo zdobienie świerkowych gałązek to nie są zwyczaje przyniesione do naszego kręgu kulturowego wraz z wiarą chrześcijańską, a właśnie pozostałości dawnych słowiańskich tradycji. Jest tego o wiele, wiele więcej, więc jeśli jest to temat, który was interesujące, gorąco zachęcam do sięgnięcia po „Słowiańską wiedźmę”. Bo ta książka to nie tylko zaklęcia i opisy świątecznych rytuałów, ale cała skarbnica wiedzy o kulturze i wierzeniach naszych praprzodków.

Słowiańskie Koło Roku

To doprawdy fascynujące, jak wiele dawnych pogańskich zwyczajów wciąż kultywujemy, choć często nieświadomie i bezrefleksyjnie. Opisując Słowiańskie Koło Roku i przedstawiając praktyki indywidualne lub grupowe dla poszczególnych świąt, Dobromiła Agiles podkreśla jak wiele, wydawałoby się „kościelnych” świąt tak naprawdę ma swoje korzenie w słowiańskich obchodach. Wszak zarówno Boże Narodzenie, jak i Wielkanoc, a nawet święto Matki Bożej Gromnicznej związane są z określonymi porami roku, fazami księżyca i jak się okazuje są wspólne dla wielu kultur na całym świecie, niezależnie do tego, w jakiego boga, bądź bogów wierzą społeczności, które te święta praktykują. O ile opisy sugerowanych praktyk były dla mnie powiedzmy średnio interesujące, o tyle poprzedzające je  wyjaśnienia dotyczące genezy poszczególnych świąt zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie.

W kręgu rodzimej kultury

Niezwykle podobał mi się również fakt, że Dobromiła Agiles namawia do tego, by zrezygnować z używania popularnych ziół służących do oczyszczających rytuałów, czy modnego ostatnio Palo Santo, sprowadzanych z odległych krajów. W zamian autorka „Słowiańskiej wiedźmy” zachęca do sięgnięcia po nasze rodzime aromatyczne zioła o właściwościach oczyszczających. W ogóle rozdział poświęcony magicznym roślinom to jeden z mocniejszych punktów tej książki. Interesujące były także informacje dotyczące słowiańskich motanek, o których, ze wstydem muszę przyznać, czytałam pierwszy raz w życiu. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że naprawdę niewiele wiemy o kulturze naszych przodków i bardzo życzyłabym sobie, by zamiast po raz kolejny wałkować w szkole mitologię Greków czy Rzymian, dzieci posłuchały trochę o tradycjach i wierzeniach dawnych Słowian.

Niezwykle cieszy mnie fakt, że coraz więcej osób dąży do tego, by żyć w zgodzie z naturalnym rytmem pór roku, że wracamy powoli do tej natury, że szukamy swoich korzeni, interesujemy się historią miejsc, w których przyszło nam żyć. Stąd pewnie tak wiele w ostatnich latach publikacji dotyczących słowiańskiej mitologii i wierzeń, życia w zgodzie z naturą, ziołolecznictwa… Zmęczeni pędem codzienności szukamy odskoczni, powrotu do korzeni, jakiegoś punktu odniesienia… Życzyłabym sobie więcej takich książek jak „Słowiańska wiedźma”, bo wierzę, że w tej tematyce mamy jeszcze wiele do odkrycia.

Moja ocena 7/10

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze

0
Skomentujx
()
x