motyw na marzec 2024
Lifestyle

Motyw na marzec: podstawy

Trudno budować oszałamiającą konstrukcję, jeśli nie ma ona solidnych podstaw. Właściwie trudno zbudować cokolwiek, kiedy tych podstaw brakuje. Mam wrażenie, że ostatnio wpadłam w taki kołowrót, że o podstawach zupełnie zapominam. A może raczej mam je gdzieś z tyłu głowy i od czasu do czasu przypominają one o sobie jak wielki wyrzut sumienia. Odpoczynek, sen, czas na regenerację, spędzanie choćby kilku godzin na świeżym powietrzu, ruch, zdrowe odżywianie… To absolutne podstawy i to wszystko bardzo u mnie kuleje od pewnego czasu. A ponieważ marzec jest zawsze dla mnie miesiącem szczególnym, tym razem chcę się skupić na tym, co najważniejsze i zbudować solidne podstawy przed wiosenno-letnim sezonem, a tym samym pożegnać zimową ospałość i podjadane ukradkiem drożdżówki.

Cukrowe minimum

Słodyczy nie jem w zasadzie od początku Wielkiego Postu, z maleńkimi wyjątkami, bo niestety czasem trafiają się okazję, że po prostu nie wypada ich nie zjeść. I jest to pierwszy maleńki kroczek do zmian prowadzących na tę drogę, którą jeszcze rok temu kroczyłam, a która trochę odeszła w zapomnienie. Zatęskniłam za tamtą Magdą. Ale zdaję sobie sprawę, że nie osiągnę nic bez skupienia się na podstawach. Dlatego nawet kosztem innych rzeczy (wszak nie wszystko jest kwestią organizacji, a raczej jest to kwestia wyboru) na pierwszym planie stawiam wspomniane już podstawy i na ich przestrzeganiu chcę się skoncentrować.

Masz ten czas czy nie?

Może też czujesz się zagubiona, drażni cię ten stan i chcesz coś zmienić. Zadbanie o podstawy będzie doskonałym pierwszym krokiem na drodze do większych zmian. Zdaję sobie sprawę, że trudno jest wygospodarować 8 godzin na sen, ale chciałabym codziennie mieć na liczniku chociaż te 6, a 7 uznam już za znakomity wynik. A jak znaleźć czas dla siebie, kiedy nie ma jak wykroić z doby nawet kilkunastu minut? Tu przyda się dokładna analiza dnia – godzina po godzinie. A jeśli nie znajdziemy „okienka”, może pomóc zmiana kwalifikacji. O co chodzi? Już tłumaczę. Kiedy już kompletnie nie mam ani chwilki w ciągu doby na złapanie oddechu, jako „czas dla siebie” traktuję czas spędzany w samochodzie. W lutym przesłuchałam w ten sposób prawie 5 audiobooków i uważam, że była to najlepsza z możliwych forma spędzenia tego czasu w trasie.

Powrót do dobrych nawyków

Dnia są coraz dłuższe i coraz cieplejsze, a tym samym pojawia się coraz więcej okazji do spędzania choćby kilkunastu minut dziennie na zewnątrz. Marzec jest jeszcze czasem, gdzie bez większego wysiłku uchwycimy wschód słońca. Warto wystawić się na działanie słonecznego światła choćby w okolicach wschodu i zachodu i słońca. To pomoże w uregulowaniu naszego rytmu dobowego. Przed snem przynajmniej 2 godziny wcześniej dobrze jest odłożyć telefon. Mam z tym duży problem i to kolejny temat do przerobienia w tym miesiącu.

Zdrowe minimum

Zdrowe odżywianie i ruch to kolejne tematy, które trochę u mnie kuleją. Co prawda czasem wyjdę na małą przebieżkę, ale brakuje mi regularnej aktywności i rzadko kiedy widuję na liczniku 10 tysięcy kroków, które jeszcze w zeszłym roku były u mnie normą. Nie zamierzam jednak rzucać się z motyką na słońce. Po zimie potrzebuję powolnego wybudzenia, nie będę od razu rzucać się na głęboką wodę. 20 minut dziennie wystarczy, chodzi o nawyk, o powrót na właściwą ścieżkę. Wszystko w zgodzie ze swoim naturalnym rytmem i słuchając swojego ciała. Zdrowe odżywiania to kwestia, z którą będzie u mnie najtrudniej. Aktualnie mam przesyt sałatek, które jadłam codziennie przez półtora miesiąca, a nie bardzo mam pomysł, czym mogłabym je zastąpić. Pora sięgnąć do pieczołowicie gromadzonych książek kulinarnych i tam poszukać inspiracji na zdrowe, proste i szybkie posiłki.

I coś dla ducha

Zdaję sobie sprawę, że sporo jest u mnie tych elementów do poprawy, a jednocześnie są one dość proste do ogarnięcia – wystarczą chęci i odrobina silnej woli. Myślę, że znajdzie się jedno i drugie i za kilka tygodni będę mieć już cały ten podstawowy zestaw pod kontrolą. Dorzucam do niego jeszcze czytanie. Codziennie choćby kilka stron. To takie moje odświeżenie głowy, aktualizacja bazy słów i cowieczorny rytuał.

PS: w marcu mam urodziny. Kiedy pytają mnie, jaki prezent chciałabym dostać, zgadnijcie co odpowiadam? Tak, książki. Moja książkowa wishlista zdaje się nie mieć końca. I wierzę, że naprawdę kiedyś to wszystko przeczytam.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
0
Skomentujx