Lepiej być może

Magda Kardyś
zatrzymaj sie teraz
Szuflada

Nie czekaj na piątek! Na nic nie czekaj… Zatrzymaj się!

Niewiele rzeczy irytuje mnie tak, jak jakaś dziwna i niezrozumiała dla mnie kompletnie celebracja piątku. Że niby weekend? I cóż z tego?! W czym te dwa dni są lepsze od każdego innego dnia w ciągu całego tygodnia?  Zapytajcie statystycznego rodzica małych dzieci, czym się dla niego różni weekend od innych dni. Przypuszczam, że padnie odpowiedź „dzieci wstają jeszcze wcześniej niż zazwyczaj”. Ale z mediów wciąż grzmią głosy „byle do piątku”, „dzięki Bogu już weekend”, „czekając na sobotę”. A ja na przykład lubię poniedziałki. Ale nie czekam z utęsknieniem na początek tygodnia, tylko staram się z każdego dnia wyciągnąć, co tylko się da dobrego. Nawet jeśli czasem kiepsko się zaczyna, to pod wieczór lubię mieć czyste sumienie, że zrobiłam, co w mojej mocy, żeby ten dzień był dobry.

Zatrzymaj się! Teraz!

Być może, jeśli jesteście rodzicami dzieci w wieku szkolnym czy przedszkolnym, przeżywacie teraz to samo co ja, czyli zdający się nie mieć końca festiwal kataru, kaszlu i marudzenia. Do tego codzienne obowiązki i zmartwienia i niewiadomo kiedy człowiek wpada w taki kołowrót, że czasem trudno odgadnąć jaki jest dzień tygodnia i jakim cudem jest już połowa września. Trudno w takim czasie tryskać optymizmem. Nie wiem jak Wy, ale ja mam często tak, że jak za bardzo zapędzę się w narzekaniu na codzienność, wpadnę w taki stan odrętwienia, że wstając rano marzę o tym, żeby już był wieczór, to nagle dzieje się coś, co trzepnie mną tak mocno, że natychmiast sprowadza na ziemię i przypomina, co tak naprawdę się liczy. Może to kwestia odczytywania pewnych sygnałów, bo czasem jest to dość subtelne, a czasem przypomina siarczystego plaskacza. W każdym razie poczułam się w obowiązku podzielić się z Wami taką małą przypominajką, bo może i Wy jesteście na takim etapie, że nagle wszystko Wam zobojętniało i macie poczucie, że ganiacie jak chomik w kołowrotku. Więc proszę się natychmiast zatrzymać! Teraz! Nie czekać na piątek ani sobotę.

Trochę refleksji

A gdyby nagle Cię zabrakło? Znikasz. Jesteś i nagle Cię nie ma. Nikt nie zna dnia, ani godziny. Świat dalej pędziłby do przodu, a pomyślałeś kiedyś, co po sobie zostawisz? A gdyby zabrakło kogoś z Twoich bliskich? Tych, na których tak narzekasz, którym codziennie marudzisz, z którymi się kłócisz o pierdoły… Albo gdybyś dowiedział się, że został Ci rok życia? Albo miesiąc. Co byś zrobił? Jak byś żył? Pamiętasz motyw na ten miesiąc? To biegusiem na tę odkładaną wizytę! Lepiej trzymać rękę na pulsie, by w razie czego dowiedzieć się wcześniej. Jak Cię boli, może już być za późno…

Nie odkładaj życia na później

Nie czekaj na lepszy moment, bo taki może nigdy nie nadejść. Naucz się szukać dobrych momentów codziennie. Czasem przychodzi to z łatwością, czasem wymaga trochę wysiłku, ale zapewniam, że jest to wykonalne. Nie czekaj z realizacją swoich marzeń na nowy rok, nowy miesiąc, czy „aż dzieci podrosną”. Nie musisz przecież od razu rzucać się na głęboką wodę. To właśnie codzienne, systematycznie czynione małe kroki przybliżają nas do naszych wielkich celów. Próbuj nowych rzeczy, niezależnie od tego, ile masz lat. Kto powiedział, że po 30-tce nie można zaprzyjaźnić się ze sportem, albo zacząć studiów mając 5 dekad na karku. Czas i tak upłynie, a skąd wiesz, ile jeszcze tego czasu Ci tutaj zostało? Dlatego nie czekaj, tylko żyj, po prostu, z całych sił.

Bądź jak dziecko

Spróbuj choć jeden dzień w tygodniu spędzić patrząc na świat z perspektywy dziecka. Zachwycić się motylem w ogrodzie, kałużą po deszczu i witać uśmiechem każdą mijaną na ulicy osobę. Policz wszystkie napotkane po drodze traktory/śmieciarki. Wnikliwie przyjrzyj się też wszystkim psom, na które się natkniesz. Krocz przed siebie uważnie, ale też uparcie. Powiedz wszystkim domownikom, że ich kochasz i nie omieszkaj powtórzyć tego jeszcze przynajmniej z pięć razy. Celebruj wszystko, co robisz, jakby były to jakieś niezwykłe i niespotykane na co dzień czynności. Brzmi dziwnie? I pewnie nie raz trochę dziwnie się poczujesz, ale moim zdaniem tak najłatwiej zacząć trening uważności, dzięki któremu szybko zrozumiesz, że masz za co być wdzięczna/ny. I odłóż telefon, nie sprawdzaj co chwilę powiadomień, niech świat sobie gna swoim rytmem, a Ty bądź całkowicie i stuprocentowo tu i teraz.

Doceniajmy codzienność

Na litość boską przestańmy żyć od do, przestańmy na coś czekać! Życie cały czas się toczy. To banalne stwierdzenie, ale tak właśnie jest. To trudne, ale zacznijmy doceniać zwykłe, wydawałoby się oczywiste kwestie – to, że widzimy, słyszymy, że możemy chodzić, to, że mamy się w co ubrać, mamy dach nad głową, pracę. A nawet to, że mamy komu wycierać zasmarkane nosy, robić herbatę, albo rzucić po raz 1395826 ulubioną piłeczkę. Współczesny świat uczy nas gonić, ciągle chcieć czegoś więcej, ale nie wolno nam zapominać o tym, by od czasu do czasu zatrzymać się i poczuć wdzięczność za to, co już mamy. Piękne i dobre rzeczy nie dzieją się tylko w weekend. Codzienność też może być wspaniała, a to, czy taka będzie w dużej mierze zależy właśnie od nas.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze

0
Skomentujx
()
x