Podsumowanie miesiąca – kwiecień 2020

Tegoroczny kwiecień to kolejny miesiąc z gatunku tych dziwnych, które niby mijają bardzo szybko, ale kiedy pomyślę sobie, ile w ciągu tych 30 dni się wydarzyło to nagle wydaje się wręcz nieprawdopodobnym upakowanie takiej ilości zdarzeń w tak małej jednostce czasu. Kwiecień trochę mnie przeczołgał – było parę trudnych dni (zwłaszcza, kiedy zdarzały mi się pobudki przed 5 rano, a w ciągu dnia miałam całą listę pilnych rzeczy do zrobienia, które koniec końców mogłam zrobić dopiero wieczorem), ale było też bardzo pozytywnie i optymistycznie, zwłaszcza zakończenie miesiąca dało mi mocnego energetycznego kopa ma kolejne tygodnie.

Tylko wiosna jest niezmienna

Można powiedzieć, że znaczną część tego miesięcznego podsumowania zawarłam w tym wpisie. I pewnych kwestii nie będę tu powielać. Chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie czułam, że jestem częścią natury. Wchłaniam tę wiosnę wszystkimi zmysłami, a na codzienny spacer czekam chyba nawet bardziej niż mój pies. Nie mogę przestać zachwycać się intensywnym kolorem kwitnącego rzepaku, który szczególnie pięknie wygląda na tle burzowego nieba.

pole rzepaku
Uwielbiam ten kontrast między kolorem kwitnącego rzepaku, a błękitem burzowego nieba

Właśnie rozkwitają moje ukochane bzy, więc zgodnie z tradycją na kuchennym stole za chwilę wyląduje potężny bukiet tych cudownych kwiatów. Piwonie, które również uwielbiam, właśnie zaczynają nieśmiało pokazywać pierwsze pąki. Nic nie może się równać spacerom po świeżej wiosennej trawie, ozdobionej stokrotkami i kwiatami mniszka niczym najpiękniejszy dywan. A do tego kwitnące czereśnie, wiśnie, jabłonie i śliwy, sypiące wokół białymi płatkami. No nie ma piękniejszej pory roku niż wiosna! Niezależnie od tego, co się dzieje na świecie, wiosna jest niezmiennie piękna.

Książki i roślinki, czyli co jeszcze się nie zmienia

Nie zmienia się również moja miłość do książek i roślin doniczkowych. Po raz pierwszy dane mi było dostać przedpremierowy egzemplarz książki i to jednego z moich ulubionych autorów. „Wyrwę” Wojciecha Chmielarza przeczytałam w trzy dni. Recenzja już niebawem, ale już teraz mogę zdradzić, że książka bardziej przypadła mi do gustu, niż wydana w ubiegłym roku „Rana” tegoż autora. W sumie na czytelniczym liczniku w tym miesiącu mam cztery książki. Piątej nie dokończyłam, bo to specyficzna lektura, którą trzeba sobie dozować.

wiosna 2020 kwiecien
To jedno z moich ulubionych zdjęć zrobionych tej wiosny

Jeśli chodzi o rośliny doniczkowe to szeregi moich zielonych piękności zasiliły dwie przecudnej urody calathee. Wciąż jednak nie mogę trafić na ładną alokazję, a ceny peperomii watermelon w stosunku do wielkości sadzonek wydają mi się… przesadzone 😉 W każdym razie mam wrażenie, że trochę udało mi się zapanować nad moim kwiatoholizmem i teraz zanim kupię kolejną roślinkę, najpierw myślę, czy mam dla niej odpowiednie miejsce. Co nie zmienia faktu, że ciągle trafiam w sieci  na jakieś okazy, na których widok moje serce wyraźnie przyspiesza. Ale mimo wszystko rozsądek bierze górę. Póki co 😉

Kwietniowe refleksje

Życie z maseczką na twarzy jest trudne. Zwłaszcza, jeśli nawet bez tego czasem masz problem z zaczerpnięciem głębszego oddechu. Mam nadzieję, że ten nakaz noszenia maseczek zostanie niebawem zniesiony, bo na dłuższą metę nie wyobrażam sobie funkcjonowania w przestrzeni publicznej przy trzydziestu kilku stopniach z maseczką na twarzy. Podwójnie trudne jest to dla tych, którzy noszą okulary. Nie dość, że trudno ci oddychać, to jeszcze nic nie widzisz, bo masz zaparowane szkła. Nawet zwykłe wyjście do sklepu w takim stanie to prawdziwe wyzwanie.

Już dawno nie zrobiłam tyle zdjęć, co w tym miesiącu. A byłoby ich jeszcze więcej, gdyby nie fakt, że nie wszędzie noszę ze sobą telefon. Jeszcze nigdy w historii tego bloga nie miałam takiego problemu z wyborem zdjęć do wpisu, bo większość z tych, które zrobiłam, jest naprawdę świetnych. I znowu sprawia mi to frajdę, a nie myślę, że „cholera, muszę zrobić zdjęcia, bo nie mam co wrzucić”, jak to nie raz bywało w zimowych miesiącach.

kwiaty czeresni

Jeśli wydaje ci się, że nie masz czasu, to przeważnie jednak gdzieś go delikatnie mówiąc, gubisz. Jestem pewna, że przeczytałabym więcej książek w tym miesiącu, zrobiła kolejne lekcje z zaległych kursów, pewnie też więcej pisała tutaj, gdyby nie Netflix. Nie jestem fanką seriali, ale potrzebowałam czegoś, co oderwie mnie od rzeczywistości, a jednocześnie będzie lekkie i niewymagające myślenia. Wybór padł na „Jak poznałem waszą matkę” i… po miesiącu jestem już połowie czwartego sezonu. Tego mi było trzeba. Serdecznie polecam na odmóżdżenie 🙂

I jeszcze parę słów o poczuciu szczęścia i odnajdywaniu go w codzienności. Dawniej często było tak, że swoje szczęście uzależniałam od innych osób. Teraz wyraźnie widzę, że poczucie szczęścia zależy przede wszystkim od tego, jak postrzegamy świat i jakie mamy nastawienie do tego, co nas na co dzień spotyka. Jednego dnia wszystko leci nam z rąk, nic nie idzie zgodnie z planem, obiad wychodzi jakiś nijaki, a podlewanie kwiatów kończy się powodzią w pokoju, co ostatecznie przelewa czarę goryczy. Drugiego dnia, mimo iż pobudka przypadła na bardzo wczesne godziny poranne i nie należała do najprzyjemniejszych, kubek gorącej kawy wypitej we względnym spokoju, potrafi przywrócić życiową równowagę, a śpiew ptaków za oknem i widok kwitnących drzew w sadzie potrafią doskonale  nastroić na resztę dnia, który mimo, iż początkowo nic tego nie zapowiadało, okazuje się jednym z tych, do których chętnie będziesz wracać myślami w trudniejszych momentach.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Grzegorz Łukasz

Pięknie Pani piszę, podoba mi się to optymistyczne podejście. Pozytywnie mnie nastraja;)

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x