jemiola klatwa i cholera recenzja
Regał

 Magda Skubisz „Jemioła, klątwa i cholera”

Nie mam pojęcia dlaczego Magda Skubisz wybrała dla swojej najnowszej powieści tak trudny do zapamiętania tytuł (przynajmniej ja mam z nim ogromny problem). Na szczęście poza tą uwagą nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń co do tej książki. Okładka jest chyba najpiękniejszą z całej dotychczasowej serii. Jeśli zaś chodzi o wnętrze, tym razem autorka skupiła się mocniej na postaci matki Antoniego i Józefa – Wiktorii Tyszkowskiej. I był to znakomity zabieg, bowiem tak fragmenty jej pamiętnika, jak i wpleciona w narrację legenda, dotycząca hrabiny „co jej trumna w wodzie stoi” stworzyły jedyny w swoim rodzaju klimat. Naprawdę z bólem serca przerywałam czytanie, by oddawać się tak prozaicznym, acz niezbędnym czynnościom życiowym, jak spanie czy przygotowywanie posiłków.

Bohaterowie, którzy nieustająco zaskakują

Wiktoria okazuje się niezłym ziółkiem. W czasach, gdy od kobiet oczekiwano całkowitej uległości, ona wymykała się konwenansom, czyniąc to jednak w tak subtelny sposób, że niemożliwym było jej cokolwiek zarzucić. Zwłaszcza końcowe sceny z udziałem jaśnie pani na pewno mocno Was zaskoczą, bowiem na jaw wyjdą pewne mroczne sekrety z jej przeszłości. Generalnie bohaterowie wykreowani przez Magdę Skubisz mają jakąś niewytłumaczalną skłonność do zaskakiwania czytelników swoim postępowaniem. Oto bowiem Antoni nagle z zapałem zaczyna przygotowywać ziołowe specyfiki, Józef odsłania przez Katją swoje ludzkie oblicze i przestaje być tak wyidealizowanym tworem, a wspomniana już Wiktoria poraża swoją bezwzględnością. Więcej nie będę zdradzać, by nie odbierać Wam przyjemności czytania, ale zapewniam, że nie będziecie się nudzić podczas lektury „Jemioły, klątwy i cholery” ani przez moment.

Aptekarka w centrum wydarzeń

Akcja powieści wyraźnie nabiera tempa od momentu, kiedy Wiktoria szantażem zmusza Katję, by opuściła leśniczówkę, w której ta przebywa wraz z przybranymi córkami i Marlonkiem, który porzucił rodzinę Tyszkowskich, wybierając aptekarkę. Katja trafia do Zawozu, gdzie najpierw musi zmierzyć się z doktorem Roztworowskim (gwarantuję, że będziecie wdzięczni za to, że żyjecie w XXI wieku, kiedy przeczytacie o metodach leczenia, jakie stosował ten medyk), a następnie z zataczającą coraz szersze kręgi epidemią cholery. Na szczęście nad dziewczyną jak zawsze czuwa duch Batki. Aptekarce dzięki wrodzonemu uporowi i determinacji, a także dzięki odrobinie szczęścia, udaje się przygotować bezcenne lekarstwa, mimo iż przednówek nie jest idealną porą na zbieranie zielarskich surowców. Jednak, kiedy wydaje się, że wszystko zmierza ku dobremu, w życiu Katji znów pojawiają się niespodziewane komplikacje…

Nie ma nudy!

Nie wiem jak mam wytłumaczyć fenomen sagi rodu Tyszkowskich, ale po raz kolejny z nieskrywaną przyjemnością przeniosłam się w wykreowany przez Magdę Skubisz świat. Choć zazwyczaj stronię od tego typu powieści, to tę serię pokochałam od pierwszego tomu. Autorka ma niebywałą lekkość w oddawaniu ducha epoki, przy jednoczesnym wplataniu między wersy sporej dawki humoru i to czasem bardzo dosadnego. Przyznaję, że podczas lektury nie raz i nie dwa parsknęłam śmiechem. Kreacji pełnokrwistych bohaterów mogłoby się od pani Magdy uczyć wielu współczesnych autorów. Bardzo cenię też zielarskie wątki i opisy stosowanych przez dworską aptekarkę specyfików.

Nie tylko dla fanów epoki

Choć XIX wiek to czas, w którym dominującą rolę w społeczeństwie odgrywali mężczyźni, autorka sagi rodu Tyszkowskich skupia się głównie na silnych postaciach kobiecych. Mająca dwóch dorosłych synów hrabina Tyszkowska rządzi całym rodzinnym majątkiem (z wyjątkiem posiadłości należącej do jej matki), Katja twardo trzyma się swoich przekonań i za nic ma dworskie konwenanse, a jej przybrane córki potrafią zaskoczyć nawet samego Antoniego Tyszkowskiego. Jeśli jeszcze nie znacie tej znakomitej serii, to gorąco Wam ją polecam. To może być też świetny prezent gwiazdkowy dla bliskiej Wam osoby. Nie mam pojęcia, kiedy pojawi się kolejny tom i w ogóle ile części będzie liczyć cała seria, ale już po lekturze trzech pierwszych mogę powiedzieć, że Magda Skubisz niezmiennie utrzymuje wysoki pisarski poziom, a nawet mam wrażenie, że z każdym kolejnym tomem jest coraz lepiej. Pozostaje więc mieć nadzieję, że kolejny tom pojawi się jeszcze zanim w pamięci zatrą się szczegóły „Jemioły, klątwy i cholery”.

Recenzje poprzednich tomów znajdziecie tutaj: „Aptekarka„, „Czarci ogród„.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
Starsze
Nowsze Most Voted
Feeedback
Zobacz wszystkie komentarze
Mag

Dziękuję! Rozpieszcza mnie Pani 🙂 Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że warto pisać kolejną część 😉

2
0
Skomentujx