-
Anna Sakowicz „Nić przeznaczenia”
Sagi rodzinne zazwyczaj kojarzą się z wielotomowymi historiami. W przypadku "Muślinowej sagi" mamy zaledwie dwa tomy i moim zdaniem to odrobinę za mało, bo z chęcią poczytałabym o dalszych losach rodziny Wilamowskich. Historia opowiedziana przez Annę Sakowicz jest tak niezwykła, że wprost nie sposób się od niej oderwać.
-
Anna Szczypczyńska „Zostań u mnie na noc”
Czytaliście kiedyś książkę, w której główna akcja schodziła dla Was na drugi plan, a górowały nad nią niezwykle plastyczne opisy i drugoplanowe wątki? Ja miałam tak w przypadku "Zostań u mnie na noc". I co najciekawsze wcale mi to nie przeszkadzało. Nie do końca przekonał mnie wybór, jakiego dokonała główna bohaterka, za to cała otoczka zdecydowanie uratowała tę książkę.
-
Joanna Łańcucka „Stara Słaboniowa i spiekładuchy”
Chyba nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że "Stara Słaboniowa i spiekładuchy" jest najlepszą powieścią z motywami słowiańskimi, jaką do tej pory czytałam. Ma wszystko to, co dobra książka mieć powinna - wyrazistą, a zarazem tajemniczą główną bohaterkę i niesamowity klimat, który wciąga od pierwszych zdań.
-
Agnieszka Maciąg „Dziennik Radości” – recenzja
Najnowsza książka Agnieszki Maciąg po brzegi wyładowana jest motywacją do tego, by codziennie odkrywać nowe powody do radości i wdzięczności. Autorka podsuwa mnóstwo pomysłów i inspiracji do tego, by nawet w trudnych momentach odnajdywać pozytywne aspekty. Szczęścia można się nauczyć, a ta książka może być w tej nauce doskonałym przewodnikiem.
-
Marek Michalak „Opowieści o tym, co w życiu ważne”
Czy da się stworzyć książkę, która będzie opowiadała prostym językiem o uniwersalnych wartościach, a swoim przekazem trafi tak do młodego, jak i do dorosłego czytelnika? Marek Michalak udowadnia, że jest to możliwe i to jeszcze w jakim stylu!
-
Magdalena Mikołajczyk „Jestem dość”
Jak często myślisz o sobie, że jesteś dość? Pewnie rzadko, albo wcale. Częściej pojawiają się myśli, że za mało się starasz, że możesz bardziej, więcej, lepiej... Dlatego uważam, że takie książki są czymś niezwykle cennym i każdy powinien mieć w swojej domowej biblioteczce taką pozycję, która w chwilach zwątpienia przypomni, że zamiast się szarpać, można docenić to, co jest tu i teraz.
-
Magdalena Kordel „Zagubiony anioł”
Raz w roku sięgam po powieść w świątecznych klimatach. I lubię miło się zaskoczyć, gdy nie wszystko jest w niej cukierkowe, a na bohaterów nie czeka za rogiem książę na białym koniu. Jeśli też szukacie normalności w świątecznych powieściach, ale takiej doprawionej odrobiną magii, to "Zagubiony anioł" może Was zainteresować.
-
Magda Skubisz „Czarci ogród” – recenzja
Jeśli czytam książkę do późnej nocy, a kolejnego dnia wstaję wcześnie, by znów zabrać się za czytanie i nie odkładam jej, dopóki nie skończę, to chyba nie muszę mówić, że jest to dobra książka. Jeśli potrzebujecie dodatkowej rekomendacji, by sięgnąć po "Czarci ogród", czyli drugi tom sagi rodu Tyszkowskich, to więcej szczegółów zdradzam w tym wpisie.
-
„Słowiańskie rośliny czarowne” – recenzja
Zapewniały powodzenie w miłości, potrafiły leczyć, ale też sprowadzać choroby, chroniły, wspierały i odstraszały złe moce - rośliny czarowne. To im kolejne przepięknie wydane opracowanie poświęciła Joanna Laprus, autorka ubiegłorocznego bestselleru "Słowiańskie boginie ziół". Dla wielbicieli roślinnego świata i słowiańskich motywów to pozycja obowiązkowa.
-
Magda Stachula „Nieobliczalna” – recenzja
"Nieobliczalną" Magda Stachula tylko potwierdza, że jest w znakomitej pisarskiej formie i wprost nie mogę się doczekać, co jeszcze wymyśli w kolejnych swoich książkach, bo intryga zawarta w tym thrillerze wciąga tak mocno, że wprost nie sposób odłożyć książki, zanim nie pozna się jej zakończenia. Nie polecam zaczynać czytania wieczorem, bo wtedy nockę będziecie mieć z głowy. Ewentualnie pójdziecie spać z pulsującym pod czaszką pytaniem "co tam się jeszcze wydarzy?"




























