-
Agnieszka Maciąg „Dom pełen miłości” – recenzja
Uwielbiam książki z przepisami. Uwielbiam spędzać czas w kuchni, gotując dla moich najbliższych. Od pewnego czasu zwracam uwagę na to, by na naszych talerzach lądowały głównie sezonowe produkty, a przy tym nie boję się przeprowadzać kulinarnych ekspetymentów i poznawać nowych smaków. No i bardzo lubię książki Agnieszki Maciąg. Czy ta też trafiła w mój gust?
-
„Siedem życzeń” – recenzja
Jeśli lubicie książki o tematyce świątecznej, to aktualnie jest ich w księgarniach całe mnóstwo. Przeważają powieści, ale ja przekornie chciałam zachęcić Was do sięgnięcia po zbiór opowiadań...
-
Wojciech Chmielarz „Dług honorowy” – recenzja
Wojciech Chmielarz powraca w swoim stylu. Zgrabnie łączy z pozoru zupełnie niepasujące do siebie wątki, tworząc wciągającą kryminalno-sensacyjną zagadkę. A bezimienny bohater tylko dodaje smaku tej historii.
-
Sebastian Kulis „Ogród na cztery pory roku” – recenzja
Niedawno obiecałam sobie, że nieprędko sięgnę po kolejny poradnik, ale dla tej książki zrobiłam wyjątek. I nie żałuję! Zakładałam, że tylko ją przejrzę, a do poszczególnych rozdziałów będą wracać w razie potrzeby, tymczasem przeczytałam ją od deski do deski w dwa wieczory.
-
„Dieta w endometriozie” – recenzja
Nic nie poradzę na to, że jeśli mam wielkie oczekiwania wobec książki, podchodzę do jej treści mocno krytycznie. I tak właśnie było w tym przypadku. Duża dawka wiedzy, ale też wrażenie lekkiego chaosu. Dobrze, że takie książki powstają, choć przydałoby się im nieco dokładniejsze dopracowanie.
-
Kalendarz idealny, czyli „CzaroMarownik 2022”
Czy myśleliście już o kalendarzu na 2022 rok? Ja w tym roku postanowiłąm poszukać wcześniej tego idealnego. "CzaroMarownik" już od kilku lat był na moim celowniku i ostatecznie zdecydowałam, że w 2022 roku chcę mieć w swojej codzienności odrobinę magii.
-
Gabriela Gargaś „Matka roku” – recenzja
Szukałam lekkiej lektury na jesienne wieczory. Dawno nie sięgałam po literaturę dla kobiet i muszę przyznać, że najnowsza ksiązka Gabrieli Gargaś trochę mnie zaskoczyła. Tak pozytywnie. Spodziewałam się, że będzie lekko, łatwo i głupawo (ach, ta okładka), a jak było?
-
Patrycja Machałek „Smak dzikich roślin” – recenzja
Z roku na rok staję się coraz większą fanką roślinnej kuchni i bardzo cieszy mnie fakt, że przepisów z wykorzystaniem sezonowych roślin nie muszę szukać w sieci (wiecie, że jestem pod tym względem tradycjonalistką), ale mogę je mieć pod ręką - w książce. Najnowsze opracowanie Patrycji Machałek to lektura dla tych, którzy nie boją się kulinarnych eksperymentów. Dosłownie! Bo proponowane przez nią przepisy niejednokrotnie zaskakują, a dla niewprawnych zbieraczy chwastów mogą się zakończyć niezbyt przyjemnie.
-
„Tapiceruj! Jak stare graty przemienić w piękne meble” – recenzja
Nie wiem co takiego jest w PRL-owskich meblach, ale na widok niejednej witrynki czy fotela z tamtej epoki czułam szybsze bicie serca. Jeśli zachwycają Was stare meble i marzycie o tym, by dać im drugą szansę, to ta książka jest Waszym must have.
-
Patrycja Machałek „Siła ziół” – recenzja
Im jestem starsza, tym mocniej ciągnie mnie w stronę natury. Już nie raz przekonałam się, że ziołowe specyfiki domowej roboty działają lepiej niż apteczne lekarstwa. Mocno wierzę w siłę ziół, a dzięki książce Patrycji Machałek zyskałam szereg różnorodnych przepisów na preparaty dla zdrowia i urody, które z przyjemnością zamierzam przetestować.




























